Nowy numer 48/2022 Archiwum

Teatr w Akcji

Choć znaczna część z nich jest już na emeryturze, werwy i animuszu mógłby im pozazdrościć niejeden nastolatek. Nie brakuje im także odwagi, by łapać wiatr w żagle życia.

Sztuka i przyjaźń

Ile było premier przez tę dekadę? Trudno się doliczyć. Średnio trzy rocznie, więc około 30. Równie trudno porachować skład trupy teatralnej. – Zespół jest niepoliczalny – śmieje się Basia Sroka. Tu zostać aktorem może każdy. – Każdy, kto czuje się naszym przyjacielem, jest życzliwie witany na deskach sceny – przyznaje pani reżyser. Takich sprawdzonych aktorów, z doświadczeniem, jest około trzydziestki. To ludzie różnych profesji i talentów. Niektórzy wychodzą na deski raz i nie wracają, innych scena wciąga. – W teatrze znajduje siebie. Mam ogromną tremę, żołądek boli, ale kiedy wychodzę na scenę, to jakoś idzie. Dużo ułatwia to, że jesteśmy w grupie przyjaciół – mówi Alina Wróblewska. Bo teatr to też przyjaźnie, których bardzo potrzeba. – Często się spotykamy, nie tylko na estradzie, na scenie, ale i w kościele, prywatnie. Tworzymy zgraną grupę, a to bardzo ważne. Dzisiaj żyje się tak samotnie, że tacy ludzie to skarb. Wspieramy się dobrym słowem, modlitwą, działaniem – dodaje.

Krzysztof Taudul potrzebował 10 lat, żeby wrócić na scenę. – Bardzo chciałem znów zagrać i myślę, że już się przełamałem. Jeśli tylko pojawi się nowy scenariusz, wchodzę w to – deklaruje bez wahania wszechstronnie utalentowany kucharz. Debiutował w spektaklu z własnymi wierszami. To jego jedyny tomik, ale za to oryginalny. Wyjątkowość polega na budowaniu wiersza w wizualnej formie piramidy, a także w matematycznym podejściu do konstruowania treści. Na scenie towarzyszyła mu Zosia, więc w najnowszej premierze Go-Q musiał się jej zrewanżować.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy