Nowy numer 48/2022 Archiwum

Pieszo i z osiołkiem

Na drogi diecezji po raz piąty wyruszyła Karawana Bożego Miłosierdzia.

Mszą św. sprawowaną rano 11 lipca w kaplicy Domu Miłosierdzia Bożego w Koszalinie rozpoczęła się piąta edycja akcji ewangelizacyjnej Karawana Bożego Miłosierdzia. Dziewięć osób – Bracia Miłosiernego Pana, Siostry Miłosiernego Pana i osoby świeckie – wyruszyło w kierunku Sianowa, by napotkanym ludziom głosić Ewangelię, spotykać się z mieszkańcami miejscowości, modlić się z nimi, zapraszać do kościoła, bawić się z dziećmi. Celem są małe wsie, kolonie i pojedyncze gospodarstwa, do których misjonarzom łatwo będzie dotrzeć pieszo. Ich podróż potrwa do 20 lipca. Codzienną relację publikują na blogu „Jezus w drodze”.

To piąta edycja Karawany (z dwuletnią przerwą na czas pandemii). W pierwszym roku stanowiły ją konie ciągnące wóz, w kolejnych latach – ekipa na rowerach, obecnie ewangelizatorzy idą pieszo.

Bez smartfona

– Modliliśmy się na długo przed tym wydarzeniem i rozeznaliśmy, że tym razem karawana ruszy pieszo, niosąc krzyż i obraz Jezusa Miłosiernego – wyjaśnia ks. Radosław Siwiński, prezes stowarzyszenia Dom Miłosierdzia. – Ale jest jeszcze jeden szczególny znak: osiołek. Z jednej strony to pewien symbol Ziemi Świętej, ubóstwa, prostoty ewangelicznego życia, a z drugiej – coś, co przyciąga dzieci. Ewangelizatorzy nie biorą ze sobą większego ekwipunku, jedynie najbardziej potrzebne rzeczy. Wchodząc do wioski, zmierzają najpierw do kościoła, kontaktują się z proboszczem parafii, a potem pukają do drzwi domów, głoszą Ewangelię, zapraszają na modlitwę, rozdają medaliki i ulotki z ewangelicznym przesłaniem. Nie niosą ze sobą pieniędzy, kart płatniczych, telefonu (oprócz jednej osoby). Chodzi o znak zaufania Bogu, zdania się na Bożą Opatrzność oraz dobroć napotkanych ludzi.

Wśród świeckich uczestników Karawany jest Kamila Kaniewska, która od pewnego czasu jako wolontariuszka wraz z córką wspiera funkcjonowanie Domu Miłosierdzia. Na dziesięciodniową wędrówkę zabrała ze sobą niewielki plecak z podstawowymi rzeczami: bielizną, koszulką na zmianę, kurtką przeciwdeszczową.

– Idę, by głosić Pana Jezusa i Jego miłość do każdego człowieka. Jest to od dawna pragnienie mojego serca i mam nadzieję, że także Boża wola – mówi pani Kamila. Jak dodaje, nie obawia się przeciwności. – Nie chodzi o łatwiznę, ale także o krzyż. Wiemy, że możemy liczyć na Bożą pomoc, że Bóg nas poprowadzi, podpowie, co należy robić i mówić.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy