Nowy numer 40/2022 Archiwum

Nie ma sufitu

Przydatne sprawności, umiejętności, zdrowa duchowość. Harcerstwo jest dla młodego człowieka szansą.

Kolejny obóz to kolejne małe zwycięstwa na drodze do pięknego człowieczeństwa. Tak widzą to uczestnicy leśnych wakacji w mundurach, którzy prawie cały lipiec spędzili w puszczy pod Polanowem.

Integralnie

– Harcerstwo wiele mi dało. Nauczyło mnie tego, że na ścieżce mojego rozwoju właściwie nie ma sufitu. Nie ma granicy, na której miałbym się zatrzymać. Harcerstwo uczy tego, żeby cały czas od siebie wymagać. Poprzez sprawności i stopnie mogę rozwijać się w wielu dziedzinach na raz. Staję się coraz lepszym człowiekiem, a dzięki temu mogę coraz lepiej kochać – mówi Tomasz Lisowski, harcerz od lat, dzisiaj w stopniu przewodnika.

– Na obozie jestem po raz piąty. Każdy kolejny pozostawił w mojej pamięci piękne wspomnienia. Każdemu życzę takich wspomnień. Jestem przyzwyczajona do warunków. Na pewno jest tutaj trudniej niż w domu, ale to jest dobre doświadczenie. W ogóle harcerstwo wiele mnie nauczyło, np. życiowej odwagi i samodzielności. Nauczyłam się budować łóżko, gotować w warunkach leśnych i w ogóle spędzać czas na łonie natury – mówi Asia, 15-latka.

Z harcerzami przez cały czas jest ks. Łukasz Gąsiorowski, na co dzień dyrektor Wydziału Duszpasterskiego w koszalińskiej kurii, a w harcerstwie – podharcmistrz.

– Harcerstwo pomaga być dobrym chrześcijaninem. Zależy nam bowiem, aby młody człowiek rozwijał się integralnie, a zatem wymiaru duchowego nie można tutaj pomijać. Tężyzna fizyczna i rozwój intelektualny nie wystarczą. Dlatego obecność księdza jest tutaj bardzo ważna – mówi duszpasterz. – Na obozie można uczestniczyć w Eucharystii i skorzystać ze spowiedzi – dodaje.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy