Nowy numer 40/2022 Archiwum

Krótko, ale owocnie

Nie trzeba od razu ruszać do Santiago, żeby poczuć ducha pielgrzymowania jakubowego. Wystarczy do tego jedno przedpołudnie.

Tyle potrzeba, żeby przejść jeden z odcinków pomorskiego camino, prowadzący ze Świętej Góry Polanowskiej do Karsinki, gdzie w cieniu przydrożnego drzewa czeka na pątników św. Jakub z psem. Figurę apostoła ufundowali kilka lat temu miłośnicy Pomorskiej Drogi Świętego Jakuba. – Także dlatego, żeby zapraszać na szlak tych, którzy o camino biegnącym tuż obok ich domu wciąż wiedzą za mało i nie korzystają z tego wielkiego duchowego daru – mówi Elżbieta Rosiak, niestrudzona caminowiczka i promotorka jednego z odcinków pomorskiej drogi wiodącej do grobu apostoła. Żeby zachęcić sąsiadów z diecezji do wybrania się w drogę, zorganizowała cykliczne weekendowe wędrowanie.

Wyjść z domu

Od maja prowadzi pielgrzymów szlakiem jakubowym przez trzy święte góry Pomorza. – To propozycja dla tych, którym brakuje sił, czasu lub możliwości, by wybrać się w dalszą drogę na camino. Zamysł jest taki, żeby poprzez pielgrzymkę opowiadać o tym szlaku i dawać odwagi do wyjścia z domów – przyznaje. To się udaje, bo do wytrawnych pątników dołączają niekiedy mieszkańcy okolicznych miejscowości, nierzadko zdumieni, że tuż pod ich drzwiami przebiega szlak pielgrzymkowy, sięgający tradycją średniowiecza.

– Kiedy wędrujemy grupą, budzimy zainteresowanie, pojawiają się pytania i okazuje się, że miejscowi nie wiedzieli, że mieszkają tuż przy pielgrzymkowym szlaku. Z ciekawości zaczynają dopytywać, poznawać. Mamy nadzieję, że zasiewamy ziarenko, które wykiełkuje. Kiedy zwrócimy ich uwagę na muszle, którymi oznaczony jest szlak, być może sami za nimi podążą, wyjdą na drogę w swoim rejonie – kiwa głową Ewa Barzał. Razem z kilkuosobową grupą pątników przyjechała z Gdańska. Zorganizowane przez Elę weekendowe pielgrzymowanie między świętymi górami wpisało się idealnie w ich plan przemierzania pomorskiego camino. Podzielili je na krótkie odcinki, by mógł je pokonać każdy. – Szły z nami osoby po przeszczepie płuc, po operacji bioder, z różnymi dolegliwościami – mówi pątniczka z Gdańska i dodaje, że nawet jedno przedpołudnie wystarczy, żeby poczuć duchowość camino, która zmienia myślenie o tym, co ważne, potrzebne, dobre.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy