Nowy numer 38/2022 Archiwum

Wędrówka w głąb

Tu nie chodzi tylko o kilometry i mijane po drodze miejsca. Trasa do Czarnej Madonny może okazać się czymś więcej.

Z diecezjalnego sanktuarium 1 sierpnia w kierunku Częstochowy wyruszyło ponad 200 pielgrzymów. W tym roku tworzą oni dwie grupy: północną (św. Wojciecha) i południową (św. Maksymiliana). Przewodnikiem pierwszej jest ks. Mateusz Chmielewski, a drugiej – ks. Paweł Baran, saletyn z Trzcianki.

Co ciekawe, nie udało się sformować zapowiadanej grupy ciszy. Miała to być propozycją dla tych, którzy pielgrzymkę chcą przeżyć nieco inaczej. Okazało się, że nie było zbyt wielu chętnych. – Postanowiliśmy więc, że ciszy w tym roku będzie więcej po prostu w ramach normalnego programu wędrówki – mówi ks. Marcin Kościński, dyrektor.

Jubileuszowo

W tym roku diecezjalna pielgrzymka wyrusza po raz 40. – Dlatego będziemy szczególnie pamiętać o żyjących i zmarłych osobach, które od początku ją tworzyły. Dzisiaj to jesteśmy my, ale przed nami szły rzesze ludzi, którzy tę pielgrzymkę rozpoczęli, wytyczyli jej trasę, a więc stworzyli tę tradycję w naszej diecezji – podkreśla ks. Marcin Kościński.

Na pielgrzymkowy jubileusz zwrócił uwagę także bp Krzysztof Zadarko, który 1 sierpnia w skrzatuskiej bazylice przewodniczył Mszy św. na rozpoczęcie wędrówki. Koncelebrowało z nim wielu kapłanów, m.in. byłych dyrektorów pielgrzymki czy przewodników poszczególnych grup. – Przepełnia nas wdzięczność za te 40 lat pielgrzymowania. To jest historia ludzi, intencji, z którymi wyruszali w drogę. Innymi słowy, jest to niesamowita lekcja wiary, która płynie z tej historii – podkreślał hierarcha.

Pokornie

Wśród pielgrzymów, którzy wyszli na trasę, są osoby w różnym wieku i z różnym pielgrzymkowym stażem.

Pani Stanisława, 67-latka ze Złocieńca, idzie już po raz 30. – Kocham, dlatego idę! Pielgrzymka daje mi wyciszenie, inne spojrzenie na różne problemy, których doświadczam. Bardzo cenię sobie konferencje, z których wyciągam wiele przydatnych wniosków – mówi.

Z kolei Paula ze Szczecinka ma lat 20 i wędruje po raz drugi. – Pokochałam tych ludzi, klimat pielgrzymki i sam jej cel. To wszystko uczy mnie pokory – przyznaje. Jej kolega Tomasz, również ze Szczecinka, dodaje: – W tym roku chcę podziękować za zdanie matury i dostanie się na studia. Najpiękniejsze jest to, że można tu spotkać wiele wspaniałych osób. Najtrudniejszy jest wysiłek fizyczny, który trzeba włożyć w tę drogę. Są kryzysy. Pomaga rozmowa, odreagowanie przez śpiew i modlitwę. Wtedy zapomina się o bólu i idzie się dalej.

Cały dystans liczy ok. 430 km, które pątnicy przemierzają w ciągu 13 dni. – Dziennie idzie się średnio 30 km. Jest to trasa dość zróżnicowana. Czasami idziemy asfaltem, innym razem wąskimi drogami, nawet przez las. Na tym polega urok tej pielgrzymki. Jeden z etapów liczy 46 km – ten odcinek może dać w kość – przyznaje ks. Tomasz Wołoszynowski, pilot pielgrzymki.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy