Nowy numer 4/2023 Archiwum

Pierwszy krok

− Kto jest królem? Jezus! Kto jest Panem? Jezus! – skandowali słupszczanie w kilkukilometrowej drodze, śpiewając i błogosławiąc tym, którzy zostali w domach.

To dziesiąty, jubileuszowy Marsz dla Jezusa, który zorganizowano w mieście nad Słupią. – Nasz jedyny cel to uwielbienie Jezusa. Zaczynając to dzieło, nie spodziewaliśmy się, że będzie ono trwałe, że będzie się rozwijać. Okazało się, że dla wielu ludzi to ważne, żeby wyjść na ulicę, z radością zamanifestować wierność Jezusowi – cieszy się Piotr Borowiec ze Wspólnoty św. Krzysztofa Szkoły Nowej Ewangelizacji, która organizuje wydarzenie.

Także tego niedzielnego popołudnia nie zabrakło chętnych do podążania w rozśpiewanym orszaku, który wyruszył z sanktuarium św. Józefa. Co ciekawe, w miarę pokonywania kolejnych kilometrów uczestników przybywało. − Uważamy, że w tych trudnych czasach, w naszym zabieganiu, trzeba stanąć i świadczyć, że Jezus żyje – nie ma wątpliwości Beata Lange-Juchum. Jest przekonana, że właśnie trudne doświadczenia powinny motywować do jeszcze intensywniejszego dawania świadectwa wiary. – To zadanie nie tylko misjonarzy wyjeżdżających gdzieś daleko. Przeciwnie. Tutaj, teraz, na ulicy, w pracy, a nawet bywa, że we własnym domu. Wiele osób jest dzisiaj w najlepszym przypadku obojętnych na nasze świadectwo, a zdarza się, że reagują kpiną. Mnie i koleżankę w pracy wiele osób uważało po prostu za… nawiedzone. Dzisiaj przychodzą prosić o modlitwę, bo mają coś trudnego, proszą o błogosławieństwo. To pierwszy krok – mówi. Z wychodzeniem na ulicę jest podobnie. – Trzeba się ruszyć. Ludzie z okien wyglądają, przyglądają się nam, czasami odmachają, a niektórzy dołączają do nas. Idąc przez miasto, wszystkim im błogosławimy – opowiada ewangelizatorka, rozdając mijanym przechodniom chorągiewki z hasłem „Jezus żyje”.

W rozśpiewanym korowodzie szedł również bp Krzysztof Zadarko, który wcześniej przewodniczył Mszy św. rozpoczynającej wydarzenie. – To nie tylko spacer, ale wielkie świadectwo naszej wiary i ufności. Pomimo tego, co się wokół nas dzieje, wojny za naszą wschodnią granicą, w Ukrainie, pomimo inflacji, trudnej jesieni i zimy przed nami, musimy zachować w naszych sercach ducha Bożego, który przeprowadzi nas przez najtrudniejsze rzeczy. Tak jak przeprowadził Żydów przez Morze Czerwone. Czasami musimy przejść przez naszą pustynię, przez trudne miejsca, ale On nas prowadzi. Nie bójmy się głośno powiedzieć: „Chwała Panu!” – mówił do uczestników marszu.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy