Nowy numer 47/2022 Archiwum

Czad u salezjanów

Po krótkim pobycie poza diecezją i pandemicznej przerwie wróciła salezjańska impreza łącząca muzykę, zabawę i modlitwę.

Nieco skromniej niż dawniej, ale z nie mniejszym powerem. Przed Luxtorpedą wystąpił zespół z... księdzem proboszczem na wokalu. Jednak nie tylko dla sobotniego koncertu warto było przyjechać do Piły.

Warsztaty jak znalazł

Na trzy dni kompleks przy parafii św. Jana Bosko opanowało prawie pół tysiąca młodych z całej Polski, przede wszystkim wychowanków salezjańskich parafii z północnej części kraju. Rozpiętość wiekowa była duża – od 10-latków do studentów. Sporo się działo między piętrami Zespołu Szkół Towarzystwa Salezjańskiego.

Kiedy starsi rozeznawali swoje życiowe powołanie i szukali najlepszej dla siebie ścieżki zawodowej, młodsi opanowywali balansowanie ciałem w salsie pod okiem wenezuelskiego tancerza. Na dole porad udzielał dietetyk, na górze – psycholog. Gosia Mojsiewicz przyjechała z misją. 20 podopiecznych nie dawało nadziei, że to będzie leniwy weekend. – Byłam pewna, że to dzieci będą korzystać z festiwalu, nie ja. Szybko przekonałam się, że ja też nie wyjadę stąd z niczym – śmieje się moderatorka oazowa ze Szczecina. Oprócz duchowego wytchnienia zdobyła na warsztatach wiedzę. – Seksualność to ważny temat, ale trudny. W dodatku mało kto chce z nami rozmawiać – mówi, przyznając, że młodzi najczęściej trafiają na skrajności: albo zderzają się z murem wstydliwego milczenia, albo na krzykliwe manifestacje wolności seksualnej.

– Najczęściej odsyłałam dzieci do księdza, bo zwyczajnie brakuje mi merytorycznej wiedzy i rozsądnych odpowiedzi na trudne pytania. Dlatego tak ważne są takie warsztaty – dzieli się wrażeniami z jednego z paneli. Młodzi mieli do dyspozycji fachowców. – To więcej niż prelegenci. Nie tylko są specjalistami, ale to również ludzie, którzy dają świadectwo życia. Są związani z salezjanami: albo z nami współpracują, albo są salezjańskimi wychowankami – mówi ks. Daniel Śliwiński, główny sprawca pilskiego wydarzenia, choć od niedawna w nowej, wikariuszowskiej roli już poza diecezją koszalińsko-kołobrzeską. – Chcemy podpowiedzieć młodym, że wierzącym jest się w każdej dziedzinie i aktywności życia, nie tylko w kościelnych murach – podkreśla. Salezjanie to przecież specjaliści od przyprowadzania młodych do Kościoła nieoczywistymi ścieżkami, przez boisko czy salę bilardową. – Słuchamy ich. Przygotowując jakieś wydarzenie, wspólnie decydujemy o formach modlitwy, o koncertach, żeby dowiedzieć się od młodych, co trafi do ich serc – dodaje ks. Krzysztof Tomeczkowski, delegat ds. młodzieży salezjańskiej Inspektorii Pilskiej, który przejął ciężar organizacji festiwalu po ks. Danielu.

Ludzie jak magnes

Maja Jelińska lubi, kiedy coś się dzieje, dlatego nie narzeka na brak pracy w trakcie tego weekendu. Dba o to, żeby wszyscy mieli gdzie spać, co jeść i jeszcze dobrze się bawili. Ciężar przygotowania festiwalu spoczywa na młodych wolontariuszach. – Czuje się ducha wspólnoty i obecność Pana Boga. Jedne relacje się pogłębia, inne zawiązuje. Boski Festiwal daje przestrzeń spotkania z wierzącymi rówieśnikami. Wszystkim nam czasami bywa trudno, wspólnota pomaga się z tym zmierzyć. Te spotkania przypominają mi, że rzeczywistość jest inna niż ta z negatywnych przekazów medialnych i że życie duchowe jest ważne nie tylko dla mnie – wyjaśnia swoją obecność na festiwalu świeżo upieczona studentka z Piły.

Wtóruje jej Patrycja Brywczyńska: – Widzimy, że jesteśmy siłą. Że nie jestem jedynym dziwakiem chodzącym do kościoła, bo tak często dzisiaj postrzega się ludzi wierzących. Pokazujemy, że niczym się nie różnimy – tak samo studiujemy czy bawimy się, jak każdy młody człowiek. Tylko Pan Bóg jest dla nas na pierwszym miejscu. I to naprawdę od razu widać po ludziach, kiedy mają takie priorytety – mówi studentka z Bydgoszczy. Szymon Stec trafił na festiwal po przebyciu z salezjanami drogi na Jasną Górę. – Przyciągnęli mnie tu ludzie. Przede wszystkim księża, których poznajemy nie tylko przy ołtarzu. Można z nimi pogadać, zobaczyć w nietypowych sytuacjach, kiedy grają w piłkę, skaczą na koncertach – tłumaczy nastolatek z Warszawy.

Z niekonwencjonalną prezentacją pilscy salezjanie nie mają żadnych problemów. Jako support przed festiwalową gwiazdą – Luxtorpedą – na scenie dał czadu zespół Bosko Bandits z wokalistą ks. Dariuszem Presnalem. Nie trzeba dodawać, że proboszcz pilskiej parafii podbił serca młodych uczestników Boskiego Festiwalu. Zgodnie z charakterem festiwalu, nawet decybele mogą prowadzić do Boga. Nic więc dziwnego, że zmęczeni dźwiękami festiwalowicze szukali wytchnienia w kaplicy, gdzie oaza modlitwy prowadziła adorację Najświętszego Sakramentu, a księża służyli posługą w konfesjonałach.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy