Nowy numer 4/2023 Archiwum

Nie szkodzić choremu ani sobie

W darłowskim hospicjum Caritas odbywa się cykl warsztatów pielęgnacji osób obłożnie chorych.

W szkoleniu, które odbyło się 26 października, wzięli udział opiekunowie rodzinni zajmujący się chorymi w domu oraz wolontariusze hospicyjni.

Jak zauważa Agata Strack, która od 7 lat jest wolontariuszką w darłowskim hospicjum, a od 3 lat koordynatorem wolontariatu, pielęgnacja osoby obłożnie chorej, toaleta całego ciała, aktywacja i usprawnianie, dobór właściwych środków pielęgnacyjnych – zanim się tego od kogoś nie nauczy – mogą stanowić problem dla opiekuna. Jak się okazuje, ważną kwestią jest już samo łóżko rehabilitacyjne.

– Najważniejsze w opiece nad chorym jest to, by nie zaszkodzić ani choremu, ani samemu sobie. Przy czym warto pamiętać, by mobilizować pacjenta do samodzielnego wykonania tych czynności, które jest w stanie zrobić. Usprawnia go to i pozwala zachować pewną autonomię – mówi A. Strack. Jak dodaje, z faktem, że osoba przez dłuższy czas nie może opuścić łóżka, wiąże się szereg następstw wymagających potem długotrwałego leczenia, między innymi odleżyny, problem ze stawami, choroby układu pokarmowego i oddechowego.

Godność chorego

Szkolenie wyposaża uczestnika nie tylko w umiejętności pielęgniarskie, ale też w odwagę w podejściu do chorych. – Możliwość pogłębiania własnych umiejętności, ale też większa pewność siebie zmniejszają blokadę, obawę, że coś zrobimy źle. Ważne jest też, by niedosyt wiedzy uzupełniać potem samemu – mówi koordynatorka.

Kluczowe jest poszukiwanie kontaktu z chorym. Na początku jest on zazwyczaj zbyt krótki, by stwierdzić, jakie są jego potrzeby, prócz medycznych. Pani Agata zaleca więc uważną obserwację chorego poprzez przebywanie w jego pobliżu, towarzyszenie w różnych czynnościach, dotykanie, a także takie czynności pielęgnacyjne, które świadczą o tym, że traktujemy go z godnością, np. czesanie, podanie wody.

Ksiądz Krzysztof Sendecki, dyrektor hospicjum, wskazał na „święte granice”, których przy chorym przekraczać nie wolno. – Każdy, kto jest pod naszą opieką, to osoba mająca ciało i ducha, posiadająca godność fizyczną i duchową, swoje emocje, wrażliwość, honor, doświadczenia, obszary wstydliwe, rany – stwierdził. – Należy to uszanować, w przeciwnym razie dochodzi do paradoksu: zamiast pomagać, odpychamy od siebie ludzi.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy