Nowy numer 5/2023 Archiwum

Warto się napracować

W parafialnej salce praca wre, klej leje się obficie, a brokat sypie gęsto. Bo nie ma wątpliwości, że z własnym lampionem łatwiej przybyć na Roraty.

Zaparkowane przed plebanią hulajnogi i rowery oraz dobiegające zza okna dźwięki niezawodnie wskazują miejsce warsztatów. Wszyscy mają ręce pełne roboty. Magda robiła lampion już w zeszłym roku. – To proste. Trzeba posmarować słoik klejem, a potem oblepić bibułą. Tylko trudno wybrać dobre kolory – objaśnia rezolutnie. A po co ten lampion? Zamyśla się na chwilę.

Z pomocą przychodzi Nikodem: − Na Roraty. To taka Msza, kiedy w kościele jest ciemno, a my z lampionami prowadzimy księdza – podpowiada. Najlepiej, żeby lampion zrobić samemu. Wtedy aż trudno doczekać się wieczora, żeby móc z nim pójść do kościoła. – Nawet jeśli to znaczy, że trzeba chodzić codziennie, aż do świąt – kiwają z powagą głową. Dla Hani to pierwszy taki Adwent. – Mam w domu jeden lampion kupiony, ale wolę ten, bo trzeba było się nad nim napracować – zapewnia dziewczynka.

Nie tylko najmłodsi złapali artystycznego bakcyla. Toczącym nierówną walkę z klejem i bibułą pomagają wolontariuszki. Hania i Kornelia dzielnie stawiają czoła energii, która zdaje się roznosić młodszych kolegów. – Kiedy wszyscy skończą, zrobimy też lampiony dla siebie. Gdyby nie warsztaty, pewnie byśmy nawet na to nie wpadły – śmieją się ósmoklasistki.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy