Ksiądz Rafał Sorkowicz nie pozostawia żadnych wątpliwości: to nie jest łatwe, i – często – niezbyt przyjemne.
– I dobrze, że nie jest łatwe. Bo ile można trwać w euforii, w łatwości i cudowności? – mówi, powtarzając za św. Karolem de Foucauldem: „Adoracja jest obumieraniem”. Jak ziarno musi obumrzeć, żeby wydać owoc, tak oddając się tej formie modlitwy, człowiek umiera dla świata i cały oddaje się Bogu.
Nie tylko dla unoszonych powiewami Ducha Świętego członków wspólnot charyzmatycznych przeżywających swoje letnie rekolekcje to nie jest łatwa nauka.
- Bez gitar, bez śpiewu, bez wymachiwania rękoma i zagadywania Pana Boga. Wchodzę w uwielbienie Jezusa nie po to, żeby się fajnie poczuć, ale żeby wejść w Jego umieranie. Dlatego zanim weźmiemy się za modlitwy wstawiennicze, uwielbienie pieśnią, najpierw trzeba wejść w tę formę modlitwy, jaką jest Eucharystia i adoracja Najświętszego Sakramentu. Charyzmatycy muszą być mistrzami adoracji! – przekonuje trzydziestoosobową grupę, która zjechała się do Koszalina z całej diecezji na letnie rekolekcje dla wspólnot Odnowy w Duchu Świętym.
Letnie rekolekcje Odnowy w Duchu ŚwiętymKarolina Pawłowska /Foto Gość
Goleniowski chrystusowiec bez litości sprowadza charyzmatyków na ziemię. Przestrzega przed neofickimi uniesieniami i pędem do akcji ewangelizacyjnych. Że przed pokusą wielkich uniesień nikomu nie jest łatwo się ustrzec, przywołuje anegdotkę ze swojego nowicjatu.
– Rzuciliśmy świat, już tylko kaplica, modlitwa, adoracja! Po trzech tygodniach wszyscy byli twierdzą wewnętrzną św. Teresy Wielkiej, leżeli krzyżem na suficie, no mistyka wszędzie! Na szczęście ksiądz magister skutecznie nas z tego stanu wyprowadzał. Podszedł do jednego z nowicjuszy i mówi: – A ty taki jesteś rozmodlony. – No tak, ojcze – odpowiada ucieszony nowicjusz. – I rozmawiałeś z Jezusem? – interesuje się magister. – No tak, ojcze. – A co On ci powiedział? – pyta dalej, ale tu zapada cisza. Więc po chwili magister mówi: – To ja ci powiem, co powiedział ci Pan Jezus. Pan Jezus powiedział: „Sprzątaj dokładniej kibelki, jak jest twój dyżur w łazience, bo wczoraj umyłeś tak, że nie dało się wejść” – opowiada ks. Rafał.
– Chcesz być święty? Świetnie! Duch Święty w ciebie wstępuje i pełnisz wolę Pana. Czyli robisz najlepiej jak potrafisz to, co do ciebie należy. Masz obierać ziemniaki? Obieraj je z miłością. To jest uświęcenie w Duchu Świętym. Wiem, to trudne – mówi duszpasterz. Przywołał przykład św. Pawła. Przypomina, że po nawróceniu nie biegnie on ewangelizować, tylko… idzie robić namioty. – Nie jest jeszcze gotowy, żeby głosić Jezusa. Przecież nikt nie sadza noworodka do kombajnu – podkreśla członek Rady ds. Nowej Ewangelizacji i przewodniczący stargardzkiej konsulty księży duszpasterzy młodzieży.
Beata Trzmielewska nie ukrywa radości z tego, co usłyszała.
– Taka szpilka, która przekłuje balonik, jest potrzebna. Żebyśmy nie popadli w samozadowolenie. Albo nie rzucali się w akcje. Jeżeli te „akcje” nie będą wyrastały z adoracji, to nie przyniosą żadnych owoców. Mocne przypomnienie, że my w Odnowie w Duchu Świętym nie mamy się unosić nad ziemią, ale twardo po niej stąpać. A jeszcze lepiej paść na kolana. Zanim damy się porwać Duchowi Świętemu, potrzebujemy mocnych fundamentów – w życiu wspólnoty i w osobistym życiu duchowym – nie ma wątpliwości diecezjalna świecka koordynator Odnowy w Duchu Świętym.









