Przy pełnym kościele odbył się w Pile Przegląd Kolęd i Pastorałek o Niebiańskiego Anioła.
To pierwszy przegląd kolędowy organizowany w parafii pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Pile-Motylewie i od razu spotkał się z ogromnym zainteresowaniem. Organizatorzy przyjęli więcej podmiotów muzycznych niż planowali – na kościelnej „scenie” stanęło ich 22, choć początkowo planowano przyjąć 15. 11 stycznia przybyli wykonawcy – soliści i zespoły z pilskich parafii, a także spoza miasta czy nawet diecezji: z Recza, Białośliwia, Zawady, Szydłowa, Róży Wielkiej i Ujścia.
Pomysłodawcą kolędowego poruszenia w regionie jest ksiądz Tomasz Rembelski, administrator parafii w Motylewie. Jak wyjaśnia, tajemnica Bożego Narodzenia domaga się głoszenia na różne sposoby. – Tak jak Mędrcy szli do Betlejem, tak my tutaj przybyliśmy do tego do "motylewskiego Betlejem", aby uwielbiać Pana, aby oddać Mu pokłon i choć ma to wymiar też konkursowy, to przede wszystkim chcemy chwalić Pana Boga tym dzisiejszym spotkaniem.
Wszyscy uczestnicy przeglądu otrzymali dyplomy i upominki, a laureaci statuetki Niebiańskiego Anioła. Najlepszy – w oczach jury – otrzymał nagrodę Grand Prix, a ulubieniec wszystkich zebranych – nagrodę publiczności. Nagrodę specjalną jury stanowił voucher na umuzykalniające zajęcia. Konkursowi towarzyszył poczęstunek.
Lidia Pawłowska z komitetu organizacyjnego, sekretarz w radzie parafialnej, zaznacza, że pomysł zorganizowania przeglądu – w najmniejszym kościele Piły i jednej z najmniejszych parafii diecezji (liczącej niespełna tysiąc osób) – od razu spotkał się z entuzjazmem. – Lubimy, jak się coś dzieje w parafii, jesteśmy niedużą, ale żywą wspólnotą i wiele osób chce się zaangażować w różne inicjatywy. Przy przeglądzie od września pracowało kilkanaście osób, ale tych, którzy pomagali – piekli ciasta, wykonywali jakieś pojedyncze zadania – było bardzo wielu. To nasi parafianie, jak też reaktywowany po latach Parafialny Zespół Caritas, a także osoby spoza parafii.
Jeden z czworga jurorów przeglądu, Marcin Białkowski, nauczyciel w Państwowej Szkoły Muzycznej oraz w szkole muzycznej Yamaha, zastrzega, że ocena uczestników nie jest łatwa ze względu na to, że kilkuminutowy występ nie jest w stanie w pełni nie ukazać wszystkich zalet wokalisty czy zespołu, wpływa na to bowiem wiele czynników. Może się więc zdarzyć, że ktoś, kto tego dnia nie wypadł najlepiej, poczuje się dotknięty niższą oceną. Natomiast jako juror i pedagog, chce promować to, co naturalne, nie zaś kopiowane znanych gwiazd piosenki.
Wagę wydarzeń muzycznych pobudzających najmłodsze pokolenie do śpiewania, potwierdza przewodniczący jury Marek Frąckowiak, organista i doświadczony chórmistrz.
– Dorastając, dzieci wchodzą w światowy nurt piosenki, przestają śpiewać same z siebie i tracą autentyczność, którą miały jako przedszkolaki, śpiewając to, co lubią, z całego serca. Spotykam się z trendem, że trzecio-, czwartoklasista nie chce już śpiewać po polsku, bo to niemodne. Pytam ich wtedy, czy rozumieją sens utworu, uświadamiam im, że nie mają duszy Anglika i w wyznanie "I love you" nie wczują się tak dobrze jak w "kocham cię" – mówi przewodniczący, wyjaśniając kryteria oceny jurorskiej. Nie ma wątpliwości, że pomysł międzyparafialnego przeglądu jest trafiony. – To jest świetne, że tu, w kościele, ksiądz Tomasz inicjuje życie muzyczne, prowokuje na gitarze do śpiewania, zachęca, zaprasza.
Zespół Piccolo ze Szkoły Podstawowej nr 4 w Pile powstały z części szkolnych chórzystów dopiero od dwóch tygodni występuje pod nową nazwą. Do występu przygotowywała uczniów Katarzyna Kozak. – Wybraliśmy kolędę „Przybieżeli do Betlejem” i zależało mi na tym, żebyśmy pięknie brzmieli jako zespół, tym bardziej że po raz pierwszy śpiewamy w dwugłosie. Muszę przyznać, że zespół solidnie pracował, ale też kolędy i pastorałki to nie jest trudny materiał, przeciwnie, jest cudowny, i znając go, dzieci śpiewają pięknie – zapewnia nauczycielka.