W koszalińskiej parafii odbywają się comiesięczne spotkania pielęgniarek i położnych.
W Kościele pw. św. Wojciecha w Koszalinie odbyła się 29 stycznia Msza św., która po raz kolejny zgromadziła koszaliński oddział Katolickiego Stowarzyszenia Pielęgniarek i Położnych. Była to też okazja do wypraszania wstawiennictwa Urszuli Ledóchowskiej oraz uczczenia jej relikwii obecnych w tej parafii od 29 maja 2025 roku. Po Mszy św. Koszalinianki i Słupszczanki spotkały się przy kawie w domu parafialnym.
Stowarzyszenie funkcjonuje na terenie diecezji koszalińsko kołobrzeskiej od czterech lat. Obecnie skupia ponad 20 osób – głównie pielęgniarki oraz dwie położne. Wraz ze swoim duszpasterzem, ks. Piotrem Liwińskim, kapelanem szpitala i hospicjum dziecięcego, gromadzą się one raz w miesiącu na Mszy Świętej i spotkaniu formacyjnym lub świątecznym. Raz w roku odbywają pielgrzymkę na Jasną Górę.
Irena Rek, pielęgniarka rodzinna oraz prezes koszalińskiego oddziału tego stowarzyszenia, cieszy się, że zapuszcza ono coraz mocniej korzenie w parafii św. Wojciecha – od dwóch lat odbywały się tu spotkania w ogólnodostępnych salach, a od stycznia tego roku oficjalnie parafia jest siedzibą stowarzyszenia.
– Dzięki uprzejmości proboszcza podpisaliśmy odpowiednią umowę, mamy już więc swój adres, mamy nie tylko gdzie spotykać się w ostatnie czwartki miesiąca, ale dostałyśmy jedną salkę, specjalnie dla nas przygotowaną, na własny użytek – mówi Irena Rek. To sporo ułatwia, chociażby możliwość przechowywania portretów patronek stowarzyszenia bł. Hanny Chrzanowskiej i sługi Bożej Stanisławy Leszczyńskiej, które towarzyszą spotkaniom i liturgii tego środowiska. – Do tej pory trzymałam je zawsze w domu i za każdym razem trzeba było je przywozić.
Integracja środowiska pielęgniarek i położnych, wzajemne wsparcie, a także formacja chrześcijańska – to cele comiesięcznych spotkań.
– Chcemy pogłębiać naszą wiarę. Jesteśmy osobami wierzącymi, praktykującymi, zależy nam na poszerzaniu wiedzy w tym zakresie, zwłaszcza w kwestiach, z którymi spotykamy się w naszej pracy. To nas kształtuje; jako osoby o wartościach chrześcijańskich mamy troszeczkę inne podejście do ludzi – jak do siostry, do brata. Nie bronimy się przed tym, żeby pacjenci nazywali nas „siostro”.
Ksiądz Piotr Liwiński od ośmiu lat posługuje w szpitalu i hospicjum dziecięcym, towarzysząc chorym oraz pielęgniarkom w ich pracy na oddziałach. Zauważa, że osoby wierzące pracujące z pacjentami potrzebują duchowego wzmocnienia.
– Widać, że te panie czują się umocnione, że służy im bycie w tej grupie. Mogą swobodnie rozmawiać o swojej wierze, bo w środowisku pracy nie zawsze jest łatwo – mówi duszpasterz. Jak dodaje, są one wsparciem także dla jego posługi. – Nie zawsze jest tak, że podczas mojej wizyty w sali chory ma odwagę poprosić o rozmowę, spowiedź. Ale bywa, że pielęgniarki potem dają mi sygnał, że któryś z pacjentów jednak potrzebuje rozmowy.