Coś ląduje pod drzwiami

To, co robią, nie zawsze jest oczywiste. Jedno jest pewne - chcą robić więcej.

Pochodzą z różnych parafii i chcą jeszcze bardziej zaangażować się w życie Kościoła. W ramach Studium Formacyjnego dla Świeckich w tym roku 14 osób przygotowuje się do pełnienia funkcji lektora, 3 ‒ animatora katechezy parafialnej, 19 panów zasili szeregi nadzwyczajnych szafarzy Komunii św., a 14 stanie się akolitami.

Właśnie zakończył się drugi z trzech studyjnych zjazdów wypełniony modlitwą, wykładami i dobrymi spotkaniami.

Coś ląduje pod drzwiami   Zajęcia w ramach studium odbywają się w koszalińskim CEF. ks. Wojciech Parfianowicz /Foto Gość

‒ Chcę więcej pomagać w Kościele ‒ przyznaje Paweł Sereda ze Świdwina, kandydat na akolitę, wyrażając to, co mówi praktycznie każdy uczestnik studium. ‒ Wcześniej byłem już nadzwyczajnym szafarzem, jeszcze wcześniej ministrantem i zawsze czułem potrzebę pomagania. Przygotowanie w ramach studium daje wiele również mnie samemu. Mamy tu sporo wykładów, które pogłębiają różne zagadnienia związane z wiarą, z Kościołem. Jeśli chodzi o samą posługę, którą już pełnię, czyli zanoszenie Komunii św. do chorych, to gdy zbliża się I sobota miesiąca, oni na to czekają i ja też na to czekam ‒ dodaje mieszkaniec Świdwina.

‒ Chcę służyć i rozwijać swoją wiarę. Udział w studium umacnia mnie i otwiera mi oczy na pewne sytuacje z życia Kościoła ‒ przyznaje Karol Gniot z Piły, przyszły akolita.

Karol Gniot, jak większość kandydatów na akolitów, od jakiegoś czasu pełni już posługę nadzwyczajnego szafarza Komunii świętej. Jak mówi, ta służba zmienia jego samego. ‒ Na przykład uświadamiam sobie bardziej, jakim jestem grzesznikiem. Zacząłem się częściej spowiadać. Po prostu czuję, gdy rozdaję Komunię świętą, a coś jest ze mną nie w porządku, to tak jakbym to robił brudnymi rękami. Dlatego staram się być zawsze gotowy, żeby z czystym sercem pójść z Komunią świętą, np. do chorych ‒ mówi mieszkaniec Piły.

Inny z przyszłych akolitów wie, że jego posługa, która ma być zanoszeniem Chrystusa do potrzebujących Go ludzi, nie ogranicza się do roznoszenia Komunii św. Jak sam podkreśla, jako akolita będzie zobowiązany także do troski o ubogich i chorych poprzez szeroko rozumianą posługę miłosierdzia. ‒ Z jednej strony, gdy jestem u kogoś w domu z Komunią świętą, staram się np. zawsze odczytywać całe fragmenty słowa Bożego, które przewidziane są w obrzędzie. Uważam, że nie mam prawa nikogo ograbiać z tego dobra. Z drugiej strony rozglądam się, żeby zobaczyć jak ktoś żyje i ewentualnie zgłosić w parafii potrzebę pomocy. Czasami potem pod czyimiś drzwiami ląduje jakaś paczka albo koperta w skrzynce na listy ‒ mówi kandydat do posługi.

Katarzyna Sadowska z Sarbinowa przygotowuje się do pełnienia funkcji lektora. W rzeczywistości od jakiegoś czasu już czyta w swojej parafii podczas liturgii. ‒ Gdy czytam, czuję, że pełniej uczestniczę w Mszy św. Wtedy też słowo Boże bardziej do mnie dociera. Przed każdą niedzielą, nawet jeśli nie czytam, przygotowuję sobie słowo, żebym przede wszystkim to ja sama lepiej rozumiała te treści. Dzięki studium czuję, że duchowo się rozwijam. Chodzi tu też po prostu o wiedzę. Uczę się nazywać pewne rzeczy ‒ mówi lektorka z Sarbinowa.

Uczestnicy studium podkreślają też jego walor integracyjny. ‒ Dużo tu ze sobą rozmawiamy. Nawiązujemy kontakty. Wychodzimy poza własną wspólnotę, w której żyjemy na co dzień ‒ przyznaje Karol Gniot. ‒ Tutaj są ludzie, którzy naprawdę chcą się czegoś nauczyć ‒ dodaje Katarzyna Sadowska, przyznając, że to ją inspiruje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..