Kobiety i matki szensztackie chcą być narzędziami w rękach Boga i Maryi.
Weekend dla kobiet i matek szensztackich odbył się 14 i 15 lutego w koszalińskim CEF oraz w Sanktuarium na Górze Chełmskiej. 30 uczestniczek z różnych stron diecezji i spoza niej przybyło, by uczyć się, jak w chrześcijańskim życiu wykorzystać narzędzia znane z codzienności, np. z kuchni, stąd temat rekolekcji – „Kobiety w Bożej kuchni”.
Gościem specjalnym wydarzenia była Warszawianka Barbara Chmielewska z Instytutu Pań Szensztatu, którego celem jest pomoc członkom ruchu w rozwijaniu duchowości szensztackiej.
– Dziś staramy się przybliżyć jeden z aspektów duchowości naszego Ruchu, czyli pobożność narzędzia – mówi B. Chmielewska, wyjaśniając, że być narzędziem w rękach Matki Bożej to przyczyniać się wspólnie z Nią do zbawienia świata. Wykorzystywać można do tego tak proste sprzęty jak łyżki, noże, szczotki do szorowania czy długopisy. – Okazuje się, że to wszystko może nas prowadzić do Boga, że może to być to nasz piękny wkład w rozwój własny i uświęcenie otoczenia.
Prócz nauczania panie zgłębiały temat, współpracując podczas warsztatów w grupach oraz przygotowując kulinaria na karnawałowy wieczór. Odbyły też pielgrzymkę do szensztackiego sanktuarium na Górze Chełmskiej.
Weekend był podpowiedzią, jak realizować roczne motto Szensztatu „Oto jestem, poślij mnie, by szerzyć miłość, pokój i radość”. – Chodzi o to, że jeżeli zrozumiemy siebie i wykorzystamy narzędzia, jakie Pan Bóg dał nam do dyspozycji, to mamy szersze pole działania – mówi s. Krzysztofa Fulneczek, odpowiedzialna za formację kobiet i matek szensztackich w diecezji. – Zastanawiamy się, w jaki sposób możemy pomóc Panu Bogu, czego On od nas oczekuje, jak działać tam, gdzie On nas postawił?
Narzędziem, które stara się wykorzystywać pani Małgorzata z Koszalina jest szacunek dla drugiej osoby. – Staram się nieść pomoc bez oczekiwania czegokolwiek, nawet wdzięczności – wyjaśnia i dodaje, że wsparciem jest dla niej wspólnota. – To jest takie wspólne otwieranie oczu na narzędzia, jakie są do dyspozycji.
Sylwii ze Świdwina wspólnota daje nie tylko wsparcie, ale też umiejętność patrzenia na siebie łagodniejszym wzrokiem, zaś wzór służebnicy Bożej s. Emilii Engel dodał jej odwagi do podjęcia życiowych decyzji – przekwalifikowania się i podjęcia pracy dydaktycznej w szkole. – Dzięki jej życiu, jej świadectwu, odważyłam się. Zaufałam Opatrzności Bożej.