Jak aktualne jest wezwanie Boga, by Go kochać, mają okazję przekonać się widzowie filmu "Najświętsze Serce".
Wielu parafian usłyszało w ostatnich dniach zachętę, by wybrać się do kina na emitowany obecnie w Polsce film pt. „Najświętsze Serce” („Sacré Coeur”). Produkcja, która we Francji okazała się nieoczekiwanym kinowym przebojem, trafiła do polskich kin 20 lutego. Jak podaje KAI blisko 30 tysięcy widzów w całej Polsce zobaczyło premierę w pierwszy weekend emisji.
Obraz w reżyserii Sabriny i Stevena Gunnell opowiada o 350-letniej historii kultu Najświętszego Serca Jezusa. Bohaterowie filmu ukazują najpoważniejsze problemy współczesnego świata i osobiste: samotność, zmęczenie, zagubienie, brak sensu życia. Jednocześnie dzielą się doświadczeniem odnalezienia uzdrawiającej relacji z Bogiem, która pozwoliła im odkryć siebie na nowo.
O wrażenia po obejrzeniu „Najświętszego Serca” zapytaliśmy widzów w jednym z koszalińskich kin.
Pani Ewa wyczekiwała produkcji o kulcie Serca Pana Jezusa. – Dla mnie temat tych objawień jest wyjątkowy, a poznałam je będąc w Paray-le-Monial. W filmie więc usilnie szukałam miejsc, w których wtedy byłam i jak dla mnie mogłoby być ich jeszcze więcej – mówi Koszalinianka. – Zobaczyliśmy także dużo świadectw ludzi, których przemieniło Serce Jezusa, ale chciałabym, by pokazano to jeszcze głębiej, szczególnie tę niezwykłą tajemnicę wymiany serc. Tego trochę mi brakowało, czegoś jeszcze bardziej duchowego.
Wśród widzów był także ks. Zbigniew Woźniak, proboszcz parafii w Sarbinowie. Nabożeństwo do Serca Pana Jezusa to według niego temat ważny osobiście oraz duszpastersko.
– Jakiś czas temu ten kult do mnie powrócił na nowo. Stwierdziłem, że należałoby szukać nowych form, żeby go na nowo ludziom odsłonić. Trzeba uważać, by go nie spłycić, nie odebrać powierzchownie, naskórkowo, natomiast postarać się zobaczyć, że on ma w sobie coś o wiele głębszego – mówi.
Kapłan jest przekonany, że duchowość Serca Jezusowego może być odpowiedzią na współczesne czasy. Sam co rano rozpoczyna dzień modlitwą „Jezu cichy i pokornego Serca uczyń serce moje, według Serca Twego”. – Te słowa odmawiam z taką nadzieją, że jako ksiądz także ja sam odkryję to Serce Jezusowe i będę mógł przybliżać Je innym – wyznaje.
Specjalnie dla swoich parafian przygotował jakiś czas temu materiały dotyczące objawień św. Małgorzaty Marii Alacoque w Paray-le-Monial oraz pierwszych piątków miesiąca – z nadzieją, że przyczynią się do odkrycia na nowo tajemnicy Bożej miłości. – Pierwszopiątkowe nabożeństwo do Serca Pana Jezusa jest przestrzenią do odkrywania intymności wiary. Serce Jezusa pokazuje, że wiara nie jest tylko kultem czy obrzędami, ale że to coś, co wydarza się między Sercem a sercem.
Tym, co według proboszcza z Sarbinowa mocno wybrzmiało z ust bohaterów ekranizacji „Najświętsze Serce”, jest wezwanie skierowane do każdego, by osobiście odpowiedział na Bożą miłość i tęsknotę.
– Zazwyczaj myślimy o Panu Bogu, że On jest nam potrzebny do życia. Myślimy o swoich potrzebach, o pragnieniach, o pokoju, o tym, że wiara może nam dać to czy tamto. Ale kult Serca Jezusowego to nasze pojmowanie odwraca. Wezwanie, które tu na ekranie się pojawia, uświadamia nam, że Bóg mówi do mnie, tak jak do św. Małgorzaty, którą prosił o cześć i miłość: "To przynajmniej ty".