Męska Pielgrzymka Pokutna

Wędrowali w ciszy do Polanowa, prosząc Boga, aby być Jego uczniami.

Od 7 lat Wielki Post wiąże się dla mężczyzn ze Skrzatusza z wezwaniem do wyruszenia na pielgrzymkowy szlak. 28 lutego Męska Pielgrzymka Pokutna wyruszyła spod skrzatuskiego sanktuarium na Górę Polanowską. W tym roku przyświecało im hasło programu duszpasterskiego dla Kościoła w Polsce - "Uczniowie-misjonarze", zachęcające do formacji skierowanej na osobiste spotkanie z Jezusem oraz odkrycie powołania do dawania świadectwa wiary i dzielenia się nią w codziennym życiu. Duchowym wsparciem dla pielgrzymów byli kapłani - ks. Paweł Haraburda ze Skrzatusza oraz ks. Emil Siemaszko z Wielenia.

Pierwszy etap panowie - głównie mieszkańcy Piły i Skrzatusza wraz okolicami, w tym uczestnicy duszpasterstwa mężczyzn spotykającego się co miesiąc przy skrzatuskim sanktuarium - pokonali autokarem, od Żydowa ruszyli pieszo. Ostatni, ponad 10-kilometrowy etap wiódł w przeważającej części przez las i weterani pokutnej pielgrzymki byli przygotowani, że - jak w niektórych latach o tej porze roku - powędrują błotnistymi drogami i w deszczu. Choć tym razem pogoda była słoneczna, wręcz wiosenna, niektóre odcinki szlaku były śliskie i pokryte lodem.

- Nie wiem, jak koledzy radzili sobie w tych trudnych warunkach, mnie zdarzyło się "wywinąć orła" - uśmiecha się na wspomnienie Dariusz Jasiak, wyjaśniając, że pasowało to do charakteru dnia: zdarzyło się to przed trzecią stacją drogi krzyżowej "Jezus upada pod krzyżem po raz pierwszy". - Cóż, wszyscy upadamy, ale wiara w Boga i oddanie się Jemu pozwalają nam powstawać po każdym upadku. A bycie we wspólnocie mężczyzn dodaje nam sił i pewności siebie - przypomina.

Dla uczestników, a było ich 40, budująca była obecność ojców, którzy zabrali na pielgrzymkę swoich synów. - Widzieliśmy, jak dają im świadectwo wiary. Cóż bardziej kształtuje młodego człowieka od widoku ojca na kolanach przed Bogiem? - dodaje pielgrzym. - Bycie na kolanach nie oznacza słabości, ale oddanie siebie i swojej rodziny w opiekę Najwyższemu Bogu Ojcu - tłumaczy.

Pielgrzymi w drodze korzystali ze spowiedzi albo rozmowy z księdzem. Wędrówkę zwieńczyła Msza św. w kaplicy Matki Bożej Bramy Niebios na Górze Polanowskiej. Na zakończenie czekał na pielgrzymów posiłek - sycąca grochówka, kiełbasa z ogniska i na deser pączek. Gospodarz franciszkańskiej pustelni o. Janusz Jędryszek przygotował swoją specjalność - przepyszną herbatę.

- To był dobry czas: wspólna droga, rozmowy i mnóstwo radości, modlitwa, sakrament pokuty i pojednania, i na koniec Msza św. To taka jakby meta, ale to nie koniec - czujemy się rozesłani, by nieść Dobrą Nowinę do naszych domów, znajomych, do miejsc pracy - mówi z wdzięcznością pan Dariusz, przekonany, że świadectwo wiary dają wszyscy uczestnicy. - Męska pielgrzymka na Świętą Górę Polanowską to był z jednej strony czas zadumy i wyciszenia, a z drugiej - czas spotkania w drodze z Bogiem oraz kolegami, braćmi w wierze. To taki czas dla nas, mężczyzn, tych starszych, a także i młodszych, gdzie niesiemy nasze sprawy, słabości, radości i smutki - dodaje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..