Taką pokonali uczestnicy Ekstremalnej Drogi Krzyżowej w Szczecinku.
Po raz kolejny Szczecinek stał się miejscem świadectwa wiary. 13 marca wyruszyła z miasta Ekstremalna Droga Krzyżowa – wydarzenie, które łączy wysiłek fizyczny z głęboką modlitwą. W tegorocznej edycji 50 osób zdecydowało się spędzić noc na wędrówce i rozważaniu Męki Pańskiej.
Uczestnicy pokonali ponad 42 kilometry trasą zamkniętą w pętli, nazwaną imieniem biblijnego proroka – Proroka Eliasza. Trasa prowadziła leśnymi drogami i lokalnymi odcinkami wokół Szczecinka, z dala od zgiełku miasta, w ciszy i ciemności. Nocny marsz wymagał nie tylko dobrej kondycji, ale przede wszystkim determinacji. W czasie, gdy pątnicy w drodze kontemplowali Mękę Pana Jezusa, w kościele trwała nieprzerwana adoracja Najświętszego Sakramentu. Osoby, które nie wyruszyły na szlak, czuwały i modliły się w ich intencji.
– Najtrudniejsze momenty przychodzą w środku nocy, kiedy zmęczenie daje się we znaki. Właśnie wtedy najbardziej czuć sens tej drogi: kiedy trzeba zrobić kolejny krok mimo słabości – opowiada jeden z uczestników.
Inna uczestniczka dodaje: – Idziemy często sami, w milczeniu. Wtedy można naprawdę zatrzymać się nad swoim życiem i nad słowami rozważań.
– Dla wielu osób EDK to nie tylko 42 kilometry w ciemności, ale przede wszystkim przestrzeń na autentyczne spotkanie z Bogiem. Cisza, trud, modlitwa i świadomość, że nie jest się samemu, stają się katalizatorem głębokiej przemiany serca – mówi Wiesław Brzeziński z Męskiej Modlitewnej Grupy Eliasz, spotykającej się cyklicznie w parafii Mariackiej. – Jak ocenia, tegoroczna edycja w Szczecinku pokazała, że potrzeba radykalnego przeżywania Wielkiego Postu nie słabnie.
– Mimo wymagającej formy, grupa 50 osób zdecydowała się wyjść poza strefę komfortu i podjąć nocną drogę wiary. Dla jednych było to pierwsze takie doświadczenie, dla innych kolejne. Wszyscy jednak wracali z tym samym przekonaniem: warto. Bo Ekstremalna Droga Krzyżowa to nie tylko marsz – to droga do wnętrza, droga do krzyża i droga do zmartwychwstania.