W koszalińskim CEF odbyły się wiosenne rekolekcje Domowego Kościoła z rejonu Słupska i Ustki.
Należą do niego 53 rodziny, z czego w spotkaniu wzięło udział 35. Jak zaświadczają Małgorzata i Krzysztof Kopacz, para rejonowa Domowego Kościoła w Słupsku i Ustce, to Duch Święty oraz wsłuchanie w potrzeby rodzin wskazały temat wiosennych rekolekcji.
– Ten rok przeżywamy pod hasłem „Pokój Mój daję wam”, dlatego zabraliśmy całą naszą wspólnotę w podróż. Chodzi o budowanie pokoju w naszej codzienności, w naszych relacjach po to, żeby napełnić się pokojem, który daje Bóg, a następnie nieść go i rozwijać w naszych małżeństwach, rodzinach i wszędzie tam, gdzie Pan nas pośle. Podróżujemy więc do naszych oazowych źródeł – namiotu spotkania i wskazań ks. Franciszka Blachnickiego – wyjaśnia Małgorzata Kopacz, a jej mąż Krzysztof przyznaje, że niestety, nawet o filarach oazowego powołania zdarza się zapominać, nieraz na długo. – Bo życie to nie bajka, często to jest raczej rutyna, która się wkrada w nasze życie i powoduje, że zapominamy o tych narzędziach, które są nam dane. Zapominamy nawet o Bogu, który powinien być na pierwszym miejscu, a przecież czasem stawiamy tam samych siebie – przyznał.
Jak zapewnia para rejonowa, rekolekcje to nie tylko odświeżenie ducha i relacji, ale też impuls, który zaprocentuje w dalszych miesiącach. – Tutaj także poznajemy się nawzajem, budujemy wspólnotę i widać, jak to jest potrzebne, ludzie się po prostu nie mogą na luzie nagadać. Będzie też okazja do składania świadectw, żebyśmy zobaczyli, co nas napełniło, co zaczerpnęliśmy i co było dla nas budujące.
Gośćmi specjalnymi weekendu byli Małgorzata i Jakub Kornaccy, którzy zabrali oazowiczów w podróż w głąb siebie, w głąb relacji. Małgorzata jest psychologiem, psychoterapeutką, autorką książek, toteż dzieliła się z obecnymi wiedzą na temat szczęścia w małżeństwie, które nie przychodzi samo z siebie, ale wymaga wysiłku.
– Jeśli nie umiem przebaczyć sobie, drugiemu, czasem Bogu, to nie jestem w stanie stworzyć szczęśliwej relacji z drugim człowiekiem – mówi Małgorzata Kornacka. Zachęcała więc do pracy nad sobą, zmiany myślenia, nawyków oraz rozwój w różnych przestrzeniach. Duży nacisk kładła na to, żeby próbować wprowadzać zmiany tam, gdzie mamy na to realny wpływ – czyli na siebie samego. – Mogę wpłynąć na to, co ja w jakiejś sytuacji będę myśleć, co ja zrobię, co ja będę czuć.
Małgorzata Kornacka - fragm. konferencji podczas rekolekcji Domowego Kościoła w KoszalinieJakub Kornacki jest aktorem i w wieczornym recitalu zabrał widzów w krainę wyobraźni, opowiadając muzyką i słowem o męskości, odwadze w podejmowaniu odpowiedzialności, o powołaniu do życia w rodzinie.
Nauczanie było opatrzone materiałem do pracy w domu – dla małżonków z Domowego Kościoła oznacza to listę tematów na regularnie podejmowany dialog małżeński.
Jak podkreśla ks. Hubert Haber, moderator Domowego Kościoła rejonu Słupsk i Ustka, ta wspólnota niesie nie tylko w modlitwie, ale także w codziennym życiu.
– I to jest atutem Domowego Kościoła, że tutaj podejmowana jest praca nad sobą i wysiłek ciągłego rozwoju. Tak jak w podróży. Nie możemy zatrzymać się w jednym momencie, tylko realizujemy plan i każda sytuacja potrafi odkryć w małżonkach – zarówno w tych z niedługim stażem, jak i tych, które już mają wnuki – nowe pokłady, nowe siły.