Tyle spotkań rekolekcyjnych odbyło przez lata diecezjalne Duszpasterstwo Trzeźwości.
Członkowie Ruchu Trzeźwości oraz grup Anonimowych Alkoholików, a także ich bliscy spotkali się w ostatni weekend kwietnia w Centrum Edukacyjno-Formacyjnym w Koszalinie na rekolekcjach pod hasłem "Uczniowie-misjonarze". To już 73. zjazd tego grona - jak niedawno wyliczył ks. Piotr Zieliński, diecezjalny duszpasterz trzeźwości - a odbywają się one dwa razy w roku (w początkach działalności nawet co kwartał). Rekolekcje, a po jakimś czasie regularne duszpasterstwo trzeźwościowe w naszej diecezji zainaugurował w 1990 r. ks. Krzysztof Włodarczyk, obecnie biskup bydgoski.
Okoliczności zewnętrzne sprawiły, że duszpasterstwo niekiedy na dłuższy czas zawieszało rekolekcyjne sesje, jak podczas budowy CEF czy pandemii. Wiele osób odczuwało to jako stratę i zwróciło do ks. Włodarczyka z prośbą o reaktywację tej formy diecezjalnych spotkań. Wśród nich jest trzeźwy od 34 lat Roman ze Złotowa, który przyjeżdża na nie od 1993 roku.
Rekolekcje Duszpasterstwa Trzeźwości - czas integracji
- Tutaj, a w zasadzie w baraku, zaczęło się moje trzeźwienie. Wcześniej piłem przez 16 lat. Gdy już zacząłem trzeźwieć, regularnie przyjeżdżałem tutaj czy potem też do Lipia, Podczela, Wałcza. No i na Pielgrzymki Trzeźwości na Górę Chełmską - wymienia Złotowianin. - Uprosiliśmy ks. Włodarczyka o wznowienie rekolekcji, bo bardzo nam ich brakowało. Teraz może i mamy wygodniej niż na początku - w baraku posiłki musieliśmy przygotowywać sami, obieraliśmy ziemniaki, marchew, cebulę, nakrywaliśmy do stołu, myliśmy naczynia. Tamten układ był dobry, nawet lepszy, tak mi się wydaje, można było się zżyć. Ale najważniejsze jest to wzmocnienie duchowe - wysłuchanie konferencji, a przede wszystkim modlitwa. Mityngi AA są bardzo ważne, ale rekolekcje są niezastąpione. Nie wyobrażam sobie, żeby ich nie było - dodaje.
- Osobom, które uczestniczą w rekolekcjach (a choć tym razem z różnych powodów jest nas kilkanaście osób, to jesienią wzięło udział w rekolekcjach ponad 40), dużo daje możliwość duchowego rozwoju, umocnienie w swoim postanowieniu, które kiedyś podjęli - mówi Adam Sadłyk, przewodniczący Diecezjalnego Zespołu Apostolstwa Trzeźwości.
Jak sugeruje hasło rekolekcji "Uczniowie-misjonarze", ważna jest także pamięć o tych, którzy jeszcze nie podjęli decyzji o trzeźwym życiu i skierowanie do Boga modlitwy w ich intencji. - Są w uczestnikach ciche odczucia, że w jakiś sposób dzięki ich świadectwu wielu alkoholików przestało pić, zmieniło swoje życie, też zaczęło iść drogą trzeźwości - opowiada A. Sadłyk. W ramach duszpasterstwa mogą liczyć nie tylko na wsparcie duchownych, ale też pomoc specjalistów z innych dziedzin - psychologów i specjalistów ds. uzależnień. - To interesuje nas wszystkich, bo dookoła wciąż spotykamy ludzi, którzy mają problem, a przecież nieraz nie potrafimy im czegoś poradzić, wskazać drogę, którą mogliby pójść - zaznacza.
Podstawą jest wspólnotowość. - Tu się spotyka przyjaciół z różnych miejscowości, ludzie wymieniają się doświadczeniem na drodze. To nas wzbogaca i buduje więź międzyludzką - podsumowuje A. Sadłyk.
Prowadzący rekolekcje ks. Zieliński nie ma wątpliwości, że stanowią one istotny element duchowej i fizycznej formy anonimowych alkoholików i ich bliskich, którzy również biorą udział w spotkaniach. - Osoby, które dawniej miały problem z piciem alkoholu, same mówią o tym (także dzisiaj było to wspominane), że w ich życiu zdarzył się taki moment, w którym podjęły decyzję - przestały pić i stały się apostołami trzeźwości. To jest coś, do czego warto wracać, pielęgnować to - podkreśla.