Nowy numer 25/2018 Archiwum

Cud na końcu świata

Gdyby jadwiżynianie nie uwierzyli, że razem mogą zdziałać wszystko, dni ich kościoła byłyby policzone.

Do Jadwiżyna wiedzie niezachęcająca, dziurawa droga. Na miejscu też zbyt wiele nie ma. Sami mieszkańcy mówią: koniec świata. Ot, ze 30 domów, przystanek i nowa świetlica. I kościół spisany na straty. Bo żaden zabytek, a i ludzi w kościelnych ławkach jakby coraz mniej. – Obiektywnie rzecz biorąc, powinien być zamknięty i rozebrany – przyznaje bez ogródek ks. kanonik Ludwik Musiał.

Choć na zasłużonej emeryturze, od grudnia administrował rzeczycką wspólnotą, do której należy Jadwiżyn. Parafia jest maleńka, oficjalnie z 1000 dusz. I cztery kościoły, z których wszystkie, razem z plebanią, wymagały remontu. – To gospodarcze sprawy. Ale bogactwem tej parafii są ludzie o prostej ewangelicznej wierze. Potrzeba im impulsu i dobrego życzliwego słowa – kiwa głową ks. Ludwik. Impuls się znalazł, znalazły się też pieniądze. – Ksiądz chciał festyny organizować, żeby pieniądze na ten dach zbierać, ale nas tutaj jest za mało. Wszystkiego uzbieraliśmy ze 3 tys. Przypomniałam sobie, że pochodzący stąd Henryk Kujawski, biznesmen z pobliskiego Mirosławca, zaoferował się nam pomóc i sfinansować dach. Stał się cud, więc zakasaliśmy rękawy i wzięliśmy się do pracy – opowiada Katarzyna Pierkowicz, sołtys Jadwiżyna. Oprócz dachu wzięli się też ostro za malowanie i porządkowanie. Rusztowania stały do ostatniej chwili przed zaplanowanym świętowaniem odpustu. Od 5 rano niemal cała wieś stawiła się do pracy. – Tyle osób przyszło, aż zaskoczona byłam. Dobrze byłoby, gdyby tak zawsze, bo jeszcze sporo pracy nas czeka. Ale widząc efekt, chyba staliśmy się bardziej zżyci – przyznaje pani sołtys. Na świętowanie zjechali też parafianie z sąsiednich wsi. Żeby zobaczyć ten cud w Jadwiżynie i podziękować administratorowi parafii, który kończy już tu swoją posługę. – Ks. Ludwik pchnął do działania nie tylko Jadwiżyn, ale całą wspólnotę. Szkoda, że nie jest dwadzieścia lat młodszy, bo potrzeba tu dużo energii – nie może się nachwalić Danuta Wesół z pobliskich Jeziorek. Teraz czekają na nowego proboszcza i zastanawiają się, co jeszcze dałoby się razem zrobić. Ks. Ludwik wierzy, że to, iż jadwiżynianie uratowali sami swój kościół, przełoży się na ich większe zaangażowanie w sprawy wiary i Kościoła. – Jestem o tym przekonany. Nawrócenie to długi proces, w którym człowiek potrzebuje pokonywać kolejne stopnie. A ta ich świątynia to potężny schodek, na który się wdrapali. Patronka, św. Maria Magdalena, apostołka apostołów, bez wątpienia przyczyniła się do tego cudu zmartwychwstania – uśmiecha się ks. kanonik.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma