Nowy numer 3/2021 Archiwum

Matuchna na nas czeka

Ci pielgrzymi nie liczą kilometrów ani lat w metrykach. Każdy jest tak samo młody duchem, kiedy spieszy do Mamy.

Najmłodsi po stopniach do sanktuarium niemal wbiegają. Dla tychowiaków pielgrzymka to przygotowanie do bierzmowania, które przyjmą za miesiąc. Paweł, Gosia i Alicja pierwszy raz weszli na pielgrzymi szlak. Choć pomysłów na weekend majowy nie brakowało, nie żałują, że wybrali pielgrzymkę, a nie grilla, jezioro czy wypad z przyjaciółmi. – Ale może właśnie dlatego warto te kilka wolnych dni poświęcić Panu Bogu, bo na co dzień różnie z tym bywa? – zastanawia się Ala Grabarczyk. Nieco starszym pątnikom też spieszno było wdrapać się na górę. I wcale nie widać po nich zmęczenia trzydniowym maszerowaniem. – To ci młodzi przyjaciele dodają nam takiego ducha, dzielą się miłością! I wcale nie czujemy różnicy wieku – śmieje się Bożena Kara z grupy słupskiej. Trzy dni to dobry dystans: wystarczy, żeby poczuć pielgrzymkowy klimat, ale specjalnie się nie zmęczyć. – Warto wybrać się całą rodziną – zachęca mama piątki dzieci. W tej drodze towarzyszyły jej dwie córki. – Jutro córka zdaje maturę. Przyszła do Matki Bożej podziękować za wszystko i prosić o opiekę – dodaje pani Bożena.

A po co na piechotę?

Do pielgrzymów z Barwic, Tychowa, Gościna, Karlina, Słupska, Połczyna-Zdroju i Koszalina w tym roku dołączyli pątnicy z malutkiego Łubowa. Spędzili w drodze o jeden dzień więcej niż reszta grup. – To ludzie, którzy dotychczas udzielali gościny pielgrzymom zmierzającym na Jasną Górę. Tym razem zdobywali doświadczenia z drugiej strony. To cenne, tym bardziej że na początku część osób pytała: „A dlaczego na piechotę? Może pojedziemy?”– mówi kleryk Mateusz Dankowski, przewodnik łubowski. Sześcioletniemu Stasiowi pielgrzymowanie się spodobało, tylko jedzenie niespecjalnie mu smakowało, ale na Górze Chełmskiej czekała na niego ulubiona zupa pomidorowa. – Z małym dzieckiem też można pielgrzymować – zapewnia Marzena Gąsienica. Wprawdzie tylko pierwszy i ostatni dzień spędzili w drodze, ale wystarczyło, by złapać bakcyla. – To niesamowite doświadczenie, także wielkiej gościnności i życzliwości ludzkiej. Otwierali przed nami, zupełnie obcymi ludźmi, drzwi i swoje serca. Chciałoby się iść dalej, chociaż nogi trochę bolą! Ale kleryk Mateusz mówi, że to właśnie jest nieodłączny element pielgrzymowania – nawet po dwóch tygodniach człowiek nie ma dosyć – śmieje się pani Marzena.

Ewangelizowanie przez pielgrzymowanie

– Idziemy do Matuchny, bo wiemy, że Ona na nas czeka. Dlatego tak rozpoczynamy ten najpiękniejszy, najbardziej wyczekany miesiąc – maj – zachwala pielgrzymkę Elżbieta Warpachowicz z Połczyna-Zdroju, gdy stoimy w długiej kolejce chętnych, by pokłonić się Maryi Trzykroć Przedziwnej w malutkim sanktuarium. Dla pani Eli to czwarte promieniste wędrowanie, innych pielgrzymek nawet nie zliczy. Doświadczona pątniczka wie, że na szlaku wszytko zamienia się w modlitwę: śpiewanie, życzliwość, ale i pęcherze na stopach, bolące nogi, znużenie. – Całe to cierpienie, także związane z wiekiem i chorobami – mówi, podtrzymując koleżankę ze Świdwina. Jan Pachnik to „pełnoletni” pielgrzym. Tę trasę pokonuje od 18 lat. Pielgrzymka Promienista ma cztery lata, ale tradycja wędrowania na majowe święto ze Słupska liczy sobie ponad dwie dekady. – Wszystkie ścieżki już wydeptane, każdy kąt znajomy. Ale ciężko nie iść. Raz nie poszedłem, bo nie miałem wolnego w pracy, to przez trzy dni się zastanawiałem, gdzie teraz są i co robią pielgrzymi. Miejsca sobie znaleźć nie mogłem. Będę chodzić, jak długo dam radę – mówi. Przez lata wędrowania do Maryi omodlił niezliczoną ilość spraw i ludzi. Omadla nadal, a przy okazji ewangelizuje. Dociera z Dobrą Nowiną przez boczną furtkę. – U mnie w pracy o Panu Bogu raczej się nie mówi. Więc podśpiewuję sobie piosenki religijne, opowiadam o pielgrzymce. Może kogoś zainteresuje, po co ktoś się tak męczy? Przywiozę im obrazki, rozdam i nic mówić więcej nie będę. Ale w sercu zabrałem ich ze sobą – zapewnia pan Jan.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama