Nowy numer 42/2020 Archiwum

Jeszcze polski czy już esperanto?

Nie można zerkać na komórkę ani szeptać do sąsiada. Nie można sprawdzać w słowniku. Polszczyznę trzeba mieć w głowie.

Znawcy języka polskiego zasiedli w sali widowiskowej Czaplineckiego Centrum Kultury, by sprawdzić się w V dyktandzie miejskim. Zmotywowała ich nie tyle pieniężna nagroda burmistrza, ile chęć udowodnienia sobie i innym: jestem sprytniejszy niż pułapki języka polskiego zastawione przez polonistę.

Krzewić kulturę

21 lutego przypada Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego. To znaczy – około 6–7 tysięcy języków, bo tyloma – jak podają nie bez sporów między sobą naukowcy – obecnie włada się na świecie. Jednak przeważająca ich część funkcjonuje w formie bezpiśmiennej. Szacuje się, że do 2100 r. wymrze ponad połowa z nich, ponieważ posługuje się nimi niewielu użytkowników. A jak będzie z polszczyzną? Zagrożenia na razie nie ma, ale coraz mniej osób włada nią ze swobodą. – Nasze dyktando to sposób na to, żeby krzewić polską kulturę. Od lat biorą w nim udział młodzi i starsi – mamy i uczniów, i osoby po siedemdziesiątce – powiedział Marcin Naruszewicz, dyrektor CzOK. Niestety, trzeba przyznać, że w tym roku frekwencja zawiodła. Przed komisją złożoną z filologów polskich zasiadło zaledwie 5 osób, choć w poprzednich latach sala była wypełniona kilkudziesięcioma rywalami. Częściowo to wina ferii, w które wypadł tegoroczny Dzień Języka Ojczystego, a częściowo… wyeliminowania łowców nagród. Ci niemal zawodowi bywalcy językowych konkursów skutecznie zniechęcali miejscowych rywali.

Dostępne jest 33% treści. Chcesz więcej? Odśwież stronę i czytaj nawet 10 tekstów za darmo.
Szczegóły znajdziesz TUTAJ.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama