Nowy numer 39/2020 Archiwum

Zachować się jak trzeba

Piła uczciła dwie bohaterskie kobiety: sanitariuszka „Inka” ma w mieście swój pomnik, pilanka Stanisława Grabowska- -Wądołowska otrzymała państwowe odznaczenie.

Danuta Siedzikówna „Inka”, sanitariuszka V Wileńskiej Brygady AK ma szczególne miejsce w kościele Świętej Rodziny w Pile. Świątynia jest pierwszym w Polsce kościołem, w którym znalazło się Serce dla „Inki” – srebrna urna zawierająca ziemię z jej grobu, odnalezionego na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku. Teraz ma także tutaj swój pomnik. – „Inka” stała się przez ostatnie lata ikoną całego pokolenia młodych i dzielnych Polaków, którzy nie umieli żyć na kolanach, nie chcieli patrzeć, jak niszczy się naszą wiarę i kulturę. Do końca walczyli o wpojony w ich serca świat wartości, któremu pozostali wierni – mówił podczas uroczystości odsłonięcia pomnika ks. dr Jarosław Wąsowicz, pomysłodawca Serca dla „Inki” i inicjator wielu akcji związanych z upamiętnianiem żołnierzy podziemia niepodległościowego.

Wzór dla pokolenia

Pomnik „Inki” to ostatni akcent Pilskich Dni Pamięci Żołnierzy Wyklętych, które w tym roku trwały blisko miesiąc. Wypełniły go wykłady, spotkania z historykami i świadkami historii, publikacje. Trwała też zbiórka funduszy na upamiętnienie zamordowanej przez komunistyczne władze siedemnastoletniej sanitariuszki. W odsłonięciu popiersia wzięła udział  m.in. krewna Danuty Siedzikówny – dr Anna Tertel. Podkreślała, że „Inka” może być wzorem dla całego pokolenia dzisiejszej młodzieży, pozbawianej właściwych wzorców.

Wyryty na pomniku napis przypomina zaś, że Danuta Siedzikówna jest jedną z wychowanek salezjańskich. – Nasze zgromadzenie może powiedzieć, że ma wielu tych, którzy dali dobre świadectwo. „Inka”, wychowanka idei salezjańskiej, nasi współbracia: bł. Tytus Zeman, przez wiele lat katowany w Czechach, bł. Stefan Sándor, męczennik z Węgier, a w Polsce abp Antoni Baraniak, który przez wiele miesięcy był katowany w Warszawie, a jednak dał świadectwo swojej wiary i swojego patriotyzmu – zauważył ks. Roman Jachimowicz, inspektor pilskiej prowincji salezjanów.

Siostra „Wiarusa”

Odsłonięcie pomnika połączone było z obchodami 66. rocznicy śmierci członków patrolu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego w miejscowości Babino: ppor. Lucjana Zalewskiego „Żbika”, sierż. Edwarda Wądołowskiego „Humora” oraz ich dowódcy ppor. Stanisława Grabowskiego „Wiarusa”. W Pile mieszka siostra „Wiarusa”, Stanisława Grabowska-Wądołowska. W walce z funkcjonariuszami UB nie tylko straciła braci, sama współpracę z oddziałami antykomunistycznej partyzantki przypłaciła pobytem w więzieniach w Białymstoku i bydgoskim Fordonie. – Najgorsze przeżycie to była moja nagość. Rozebrali mnie i bili. A wcześniej zawiązali mi oczy. Potem kazali zgadywać, kto mnie bił – z trudem wraca do dramatycznych przejść 94-letnia pilanka. Doskonale pamięta śpiewane w partyzantce i w więziennych celach piosenki. Nie zwleka z odpowiedzią na pytanie, czy było warto. – Jeśli się kocha ojczyznę, to warto – mówi z przekonaniem pani Stanisława. Decyzją prezydenta Andrzeja Dudy podczas niedzielnych uroczystości pilanka została odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama