Nowy numer 42/2018 Archiwum

Nasze „dziękuję”

Kiedy ucichły strzały i opadł kurz, mieszkańcy Sianowa długo klaskali. Dziękowali nie tylko aktorom, ale także tym, którzy 74 lata temu chwycili za broń i poszli do powstania.

Trudno było ukryć wzruszenie – przyznaje jeden z widzów, którzy w upalne popołudnie przyszli oglądać, co w tym roku przygotowali dla nich rekonstruktorzy. To już sianowska tradycja, że w rocznicę wybuchu powstania warszawskiego przedstawiana jest żywa lekcja historii. – Inscenizacją chcemy inspirować, zwłaszcza młodych ludzi, do rozszerzania wiedzy, do własnych poszukiwań. Dlatego w tym roku przywołaliśmy legendarny Batalion „Zośka” i jeden z bardzo ważnych, a może niezbyt dobrze znany powszechnie epizod powstańczy – wyjaśnia Łukasz Gładysiak, reżyser i scenarzysta przedstawienia.

W tym roku rekonstruktorzy zabrali widzów do pierwszych dni powstania, na ulicę Gęsią. Tu, w środku miasta, znajdował się hitlerowski obóz koncentracyjny nazywany Gęsiówką. Dzięki akcji powstańców udało się oswobodzić 348 żydowskich więźniów. – Chcieliśmy opowiedzieć o tym wydarzeniu, pokazując czołg Panther zdobyty przez powstańców, ale z przyczyn technicznych nam się nie udało. Czołg niestety się popsuł – rozkłada ręce historyk. – Mogliśmy jednak pokazać półgąsienicowy transporter opancerzony typu Sd.Kfz.251 i przywołać historię Szarego Wilka, innego zdobytego przez powstańców pojazdu – dodaje.

Kubek wody

W sianowskiej inscenizacji wzięło udział kilka grup rekonstrukcyjnych z Pomorza Środkowego. Jak wyjaśniają, to nie tylko zaproszenie do poznawania historii, ale także ich sposób na oddanie hołdu wszystkim żołnierzom Armii Krajowej. – Nerwowo było za pierwszym razem, za trzecim jest już spokojniej, ale i tak towarzyszą nam wielkie emocje. Kiedy zaczynamy grać i padają strzały, jesteśmy jakby w innym wymiarze. Podając kubek wody chłopcom, mam wrażenie, jakbym podawała go prawdziwym powstańcom. To ogromne wzruszenie, do łez. Bo u podłoża tej inscenizacji leży coś znacznie głębszego niż przebieranie się. To nasz hołd, to nasze „dziękuję” – opowiada Halina Korczyc, jedna z osób odgrywających ludność cywilną w powstańczej stolicy. – Przygotowywaliśmy się do występu, kiedy z oddali usłyszeliśmy hymn. Zupełnie spontanicznie poderwaliśmy się i stanęliśmy na baczność. Podobnie gdy o 17.00 zawyły syreny, zamarliśmy w miejscu. Bo tak trzeba, to płynie z serca. Widziałam, że te gesty oddziaływały na kolejne osoby, które też się zatrzymywały – przyznaje. Duże emocje towarzyszyły też dziewięcioletniemu gazeciarzowi, który miał zatknąć biało-czerwoną flagę na zdobytym transporterze.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy