GN 33/2019 Archiwum

Z całego... ciała

– Mówili, że wyglądam jak prostytutka. Schodząc z rury, powiedziałam, że spotkałam Jezusa – opowiada s. Anna Nobili, zakonnica, a kiedyś... striptizerka.

Niektórzy twierdzą, że nie umieją tańczyć. Włoska siostra zakonna nie zgadza się z takim stwierdzeniem. – W tańcu nie chodzi tylko o piękno w sensie estetycznym – podkreśla, tłumacząc, że najważniejsza jest świadomość, po co się coś robi. Ciało ludzkie, które jest świątynią Ducha Świętego, jest piękne właśnie dlatego. Wprawione w ruch w dobrym celu, nawet jeśli nieporadnie, przekazuje piękno.

– Taniec jest piękny, ponieważ Bóg jest piękny, a Bóg sam tańczy – tak s. Anna tłumaczy skomplikowany termin teologiczny mówiący o trynitarnej perychorezie, czyli wzajemnym przenikaniu się Trzech Osób Boskich.

Słowo wprawione w taniec

Siostra Anna Nobili 22 sierpnia gościła w parafii pw. św. Jana Bosko w Pile. Ci, którzy zdecydowali się przyjść do salezjańskiej świątyni, byli świadkami ewangelizacyjnego misterium, podczas którego s. Anna wraz z kilkoma młodymi tancerkami z założonej przez nią szkoły „Holy Dance” przedstawiła przy pomocy specjalnej choreografii opowieść o spotkaniu Jezusa z Samarytanką przy studni.

Układy choreograficzne przeplatane były lekturą fragmentów Pisma Świętego oraz świadectwem życia i nawrócenia s. Anny. Wszystko zakończyło się modlitwą przed Najświętszym Sakramentem.

Szkoła s. Anny działa obecnie w czterech miejscach we Włoszech. Młodzi ludzie doskonalą w niej warsztat taneczny pod okiem fachowców, a jednocześnie uczestniczą w formacji duchowej. Wyjeżdżają na rekolekcje, uczą się medytacji Pisma Świętego, różnych form modlitwy, w tym także modlitwy tańcem.

Przygotowują choreografie do różnych fragmentów biblijnych, przedstawiając je następnie w ramach wydarzeń ewangelizacyjnych.

– To, co robimy, to ewangelizacja poprzez słowo Boże wprawione w taniec – mówi s. Anna, definiując działalność „Holy Dance”.

Samarytanka to ja

– Historia Samarytanki to moja historia. Ta kobieta odczuwała pragnienie, dlatego przyszła do studni. Tam jednak spotkała Jezusa – Wodę Żywą. Żeby jej zaczerpnąć, musiała stanąć w prawdzie o sobie – mówiła s. Anna do obecnych w pilskim kościele.

Opowiadając historię swojego życia, stwierdziła, że na głębiny grzechu doprowadziło ją niezrealizowane, a raczej źle realizowane, pragnienie miłości.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL