Nowy numer 41/2019 Archiwum

Fotograf mgieł

Dzięki Leszkowi Paradowskiemu nawet Azjaci zachwycają się pięknem Pojezierza Drawskiego. W nowy rok wszedł z prestiżową nagrodą.

Jego zdjęcia urzekają eterycznością, ascetycznością, ciszą uchwyconą na światłoczułej matrycy. – Czystość formy i minimalizm to główny kierunek, w którym zmierzam – przyznaje Leszek Paradowski. Bohaterem jego zdjęć jest przyroda − najczęściej bliskie mu krajobrazy z dzieciństwa, które mocno zapuściły w nim korzenie.

Od chwytania w kadr okolicznej natury zaczęła się dziewięć lat temu jego przygoda z fotografią. – Przyroda nadal mnie interesuje, ale z czasem zaczęło mi czegoś w pejzażach brakować. Trafiałem w niesamowite miejsca, widziałem piękny kadr, ale… Coś nie dawało mi spokoju, świdrowało w głowie, zmuszało do poszukiwań. Ich efektem jest fotografia konceptualna – opowiada drawski artysta. To więcej niż utrwalony obraz, moment, światło. Są jak historie, których początek i koniec odbiorca może sam sobie dopowiedzieć. Jak sam przyznaje, lubi, gdy jego fotografie kuszą, niepokoją, domagają się pytań. – Każdy może interpretować te historie zgodnie ze swoim stanem ducha, doświadczeniem, wyobraźnią – dodaje.

Szkoła cierpliwości

Prace L. Paradowskiego są jak teatr, w których często sam jest głównym aktorem. Sceny są aranżowane, ale osadzone w naturalnych warunkach, w świetle zastanym. To głównie dzięki temu nabierają bajkowego charakteru – to, co rzeczywiste, gubi się w tym, co wyśnione. – Szukam nowych pomysłów, inspiracji, chcę pójść jeszcze głębiej. Teraz wiele zdjęć powstaje na wodzie i w wodzie, bo ona w połączeniu z mgłą daje przestrzeń, nieskończoność możliwości. Mam mnóstwo pomysłów, których realizację najczęściej hamują warunki pogodowe. Znajduję miejsce, przygotowuję sprzęt, rekwizyty i…. czekam. Czasami nawet kilka miesięcy – wyjaśnia z uśmiechem. Bo fotografia to przede wszystkim szkoła cierpliwości.

Oko w oko z wilkiem

Najtrudniejsze lekcje cierpliwości daje dzika przyroda. – Zima u nas nie jest szczególnie ciekawa. Niewiele jest magicznych poranków, nie ma niesamowitego światła, najczęściej nie ma śniegu. Fotograficzna bezczynność bardzo mi dokuczała, więc postanowiłem poszukać bielików – fotograf opowiada o początkach przygody z ptakami drapieżnymi. Bieliki to jednak bardzo płochliwe ptaki. Niełatwo namówić je do pozowania. – Trzy miesiące szukałem odpowiedniego miejsca. Kiedy je znalazłem, wyłożyłem przynętę i na długo utknąłem w szmacianym namiocie – śmieje się. Nie tylko wielogodzinne czekanie było wyzwaniem. Sporo odwagi potrzeba także wtedy, gdy zamiast bielika staje się twarzą w twarz z wilkiem. – Pewnego dnia zwijałem się już, zniechęcony bezowocnym czekaniem. Coś zobaczyłem, pomyślałem, że to pies, ale po chwili zorientowałem się, że widzę wilka. Zacząłem robić zdjęcia. Cały czas szedł prosto na mnie. Wtedy się nie bałem, bo adrenalina i szczęście, że mam takie niesamowite ujęcia, wszystko zagłuszały. Dopiero kiedy straciłem go z oczu, emocje trochę opadły. A wtedy usłyszałem odgłos łap stawianych na śniegu tuż przy moim namiocie. Trafiłem na bardzo ciekawskie zwierzę. Spłoszyło się dopiero, kiedy zacząłem się poruszać i robić nieco więcej szumu – opowiada.

Nieziemskie widoki

Leszek Paradowski jest laureatem ponad 100 międzynarodowych konkursów fotograficznych. Jego prace były wielokrotnie publikowane, widnieją na okładkach książek, prezentowane były na wystawach pokonkursowych. Dzięki drawskiemu fotografowi pomorskimi widokami zachwycają się odbiorcy na całym świecie. Ostatnio jego prace podbijają serca Azjatów, którzy zapraszają go na elitarne wystawy i festiwale. W nowy rok fotograf wszedł z prestiżową nagrodą na Tokyo International Foto Awards za serię zdjęć „Cold Love”. – Obecnie rzadziej biorę udział w konkursach, wysyłam zdjęcia na dwa, trzy największe w ciągu roku i cieszę się z każdego wyróżnienia, bo wiem, że moje zdjęcia są wśród prac najlepszych fotografów na świecie – mówi Leszek Paradowski i dodaje: – Fotografia to fotograf, nie sprzęt czy miejsca. Cieszę się, kiedy ludzie zastanawiają się, czy to fotomontaż, kiedy mówią: „nieziemskie zdjęcia”, bo mam świadomość, że powstały na ziemi, i to tuż obok. Większość z nich zrobiłem nie dalej niż 15 kilometrów od Drawska.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL