Nowy numer 42/2019 Archiwum

Moja wina, moja wina?

Okazuje się, że nie zawsze. Czasami wystarczy pewne podobieństwo. W tę historię trudno uwierzyć, choć dzieje się naprawdę.

Pan Tomasz mieszka w Parsęcku. Jest zaangażowanym parafianinem, animatorem w Ruchu Spotkań Małżeńskich, uczestnikiem Kręgu Biblijnego, a także prowadzi grupę Skautów Europy. – Pierwsza sytuacja zdarzyła się, kiedy jechaliśmy do rodziny na Wielkanoc. Przy kontroli policyjnej zostałem poinformowany, że w systemie figuruję na czerwono. Policjant stwierdził, że w pierwszej chwili chciał mnie skuć i aresztować, ale dokładnie sprawdził dane i upewnił się, że nie chodzi o mnie – opowiada pan Tomasz.

Okazuje się, że człowiek o takim samym imieniu i nazwisku oraz dacie urodzenia i, jak twierdzą niektórzy, pewnym podobieństwie fizycznym, jest groźnym przestępcą poszukiwanym międzynarodowym listem gończym. – Przy kolejnej kontroli policyjnej na drodze jeden policjant poszedł sprawdzić dokumenty, a drugi ze mną rozmawiał. Wydawało się, że wszystko jest w porządku, ale za chwilę podjechał większy samochód z panami już w nieco innych strojach. Wzięli mnie ze sobą do środka. Sprawdzali w systemie i znów okazało się, że nie o mnie chodzi – wspomina mieszkaniec Parsęcka. Najbardziej nieprzyjemna sytuacja spotkała pana Tomasza niedawno na lotnisku w Berlinie. Gdy wylądował, czekał na niego komitet powitalny, jednak bez czerwonego dywanu i kwiatów.

– Wyszedłem z samolotu i zatrzymano mnie jeszcze przed odbiorem bagażu. Dwóch policjantów zabrało mnie do pomieszczenia bez okien, gdzie znajdowały się biurko i krzesełka. Poinformowano mnie, że mam kłopoty i jestem zatrzymany. Gdy pojawił się policjant mówiący po polsku, starałem się wszystko opowiedzieć. Jakoś nie chcieli wierzyć. Pobrano moje odciski palców, ale okazało się, że nie ma materiału do porównania. Specjaliści od wizerunku wydrukowali twarz tamtego mężczyzny i kazali mi stanąć na białym tle. Porównywali nasze twarze. W sumie przyszło kilkanaście osób, łącznie z szefem jednostki. Niektórzy widzieli różnice, inni ich nie dostrzegali. Porównywali m.in. kształt ucha. Było poważnie. W pewnym momencie pomyślałem, że to jednak może potrwać dłużej. Zacząłem modlić się do mojego patrona – św. Tomasza. Pobyt na komisariacie trwał dwie godziny. W końcu mnie puścili. Usłyszałem słowo „przepraszam”.

Historia pana Tomasza pokazuje, że świat bardzo się skurczył. Przepływ informacji jest niezwykle szybki i bardzo trudno jest przemknąć niezauważonym. Z jednej strony rodzi to poczucie bezpieczeństwa, ponieważ służby reagują i czuwają. Jednak niewielki błąd w systemie może nieraz drogo kosztować.

– Zadaję sobie pytanie, czy mogę w ogóle ruszyć się z domu. A jeśli ktoś zareaguje bardziej stanowczo, instynktownie? Strach podróżować – konkluduje nasz rozmówca, który do sprawy podchodzi mimo wszystko pogodnie. Na szczęście nie ma winy przez podobieństwo.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL