Nowy numer 31/2021 Archiwum

Gdy coś nam „nie na rękę”

Skutki epidemii dotykają wielu obszarów naszego życia. Mają wpływ także na życie duchowe. Wielu z nas przeżywa zrozumiałe rozterki, a nawet bunt w momencie przyjmowania Komunii Świętej.

Dyskusja na temat sposobu przyjmowania Komunii św. na rękę trwa od dziesięcioleci. Mieszkając kilka dobrych lat poza Polską, miałem okazję zetknąć się z tym problemem, który u nas był dotychczas mało istotny. Na własne oczy widziałem sytuacje, które urągały godności Eucharystii i wynikały właśnie z tego, że wierni otrzymywali Komunię św. do rąk i nie potrafili dochować odpowiedniej staranności w jej przyjmowaniu. Sami szafarze również przyczyniali się do takiego stanu rzeczy. Uważam wręcz, że to właśnie od nich w tym względzie zależy więcej.

Argumentów w dyskusji „na rękę czy do ust” jest wiele po każdej stronie. Niektóre są słuszne, inne mniej. Myślę, że nie czas teraz, aby je wszystkie rozważać. Pojawiły się bowiem zupełnie nowe argumenty, wynikające z sytuacji absolutnie wyjątkowej i bezprecedensowej, związanej z epidemią koronawirusa. W diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej biskup zachęcił więc, aby w tym trudnym czasie jedynym możliwym sposobem przyjmowania Komunii św. jest otrzymywanie jej na rękę.

Słyszę głosy, również kapłanów z diecezji, mówiące o tym, że „nie wolno łamać ludzkich sumień”. To mocny i ważny głos. Każdy ma inną wrażliwość, którą trzeba po prostu uszanować. Wyobrażam sobie, że niektórzy wierni i kapłani przeżywają na tym tle trudne duchowe rozterki.

Są jednak chwile, w których „moje” musi ustąpić. Nie chodzi tu bowiem w istocie o „łamanie sumień”, ponieważ sposób przyjmowania Komunii św. nie jest kwestią moralną. Nie jest to wybór między dobrem a złem, tylko między takim czy innym sposobem realizacji dobra – najwyższego dobra.

Jeśli inne argumenty kogoś nie przekonują, niech może przemówi ten. Otóż właśnie dotarła do nas wiadomość, że jedna trzecia francuskiego episkopatu została odizolowana od świata, ponieważ jeden z biskupów otrzymał pozytywny wynik badania na koronawirusa. We włoskiej diecezji Bergamo wielu kapłanów zmarło, a dziesiątki przebywają na kwarantannie.

Przyjmowanie Komunii św. na rękę jest też wyrazem troski o szafarza. Tak jak musimy dbać o personel służby zdrowia, zapewniając lekarzom i pielęgniarkom maksimum ochrony, specjalną odzież, środki dezynfekujące, żeby miał kto się nami zajmować, kiedy będziemy chorzy, podobnie możemy, albo i musimy, zadbać o szafarzy sakramentów. Nie chodzi o to, że kapłan ma uciekać, chować się. Wręcz przeciwnie, ma służyć, nie martwiąc się przede wszystkim o siebie. Jednak jeśli można zrobić coś, żeby go ochronić, zróbmy to.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama