Nowy numer 43/2020 Archiwum

Idę sam, ale nie samotnie

Każdego roku pilnował bezpieczeństwa pątników zmierzających do Myśliborza. W tym postanowił wyruszyć indywidualnie, modląc się za tych, którzy ze względów bezpieczeństwa zostali w domu.

Przed południem Grzegorz Grochowski informował: „Wyruszyłem 16 sierpnia o 7 rano spod katedry. Byłem na Mszy św. w Konikowie, zjadłem śniadanie i ruszam dalej”. O 15.00 zameldował: „Dziś zmówiłem koronkę za wszystkich dziennikarzy”. A wieczorem dał sygnał, że dotarł na pierwszy nocleg na białogardzką plebanię. Sympatycznego Groszka, porządkowego Pielgrzymki Miłosierdzia, pątnicy zmierzający do myśliborskiego sanktuarium znają doskonale. W tym roku z powodu koronawirusa zostali w domach, wybierając się w drogę jedynie duchowo. Grzesiek postanowił pójść za nich wszystkich – z jednej strony chcąc zachować ciągłość pielgrzymiej tradycji, z drugiej, aby modlić się za powierzone mu sprawy.

– Mam plecak wypchany intencjami po samo zapięcie – przyznaje pielgrzym, wyliczając kolejne powierzone prośby przyjaciół, także kibiców Gwardii Koszalin. – Idę też w intencji mojego taty, który zmarł w czerwcu na raka. On się nie modlił, więc ja teraz będę to robił za niego – dodaje. Dla większości pątników pielgrzymowanie przybrało w tym roku inną formę. Dla Grzegorza dziesięciodniowe wędrowanie w pojedynkę to także zupełna nowość. – Upał jakoś da się wytrzymać, trzeba tylko dużo pić. Zwykle plecak jechał na pace, ale i do tego nogi się przyzwyczają. Za to dużo trudniej poradzić sobie z samotnością – przyznaje Groszek. – Odwróciłem się i nie zobaczyłem nikogo za sobą. Zrobiło mi się smutno. Ale za to dowiedziałem się od ks. Grzegorza, że będą z grupą modlić się razem ze mną, i to dodało mi siły. Idę sam, ale nie samotnie – dodaje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama