Nowy numer 43/2020 Archiwum

Sto kilogramów radości

Przyda się wszystko – od bandaży po kolorowe klapki. Paczka tabletek ukoi ból. Zwykłe klocki wzbudzą niewypowiedzianą radość. Maluchy ze Sierra Leone dobrze wiedzą, gdzie jest Białogard.

Co dnia przybywa przynoszonych przez parafian artykułów. Posegregowane na 5 kategorii czekają na zapakowanie. – Zbieramy podstawowe środki opatrunkowe i dezynfekcyjne, leki bez recepty. Suchą żywność i puszki. Najprostsze zabawki: klocki, piłeczki, przybory edukacyjne i ubranka – wylicza ks. Eugeniusz Kaczor, proboszcz białogardzkiej parafii św. Jadwigi.

Złotówka na dzienne utrzymanie

W połowie września paczki wyruszą na drugi koniec świata. Zanim trafią do adresatów, pokonają ponad 7,7 tys. km. Na miejscu, w przedszkolu św. Faustyny, dostarczą ogromnej radości maluchom, którymi opiekują się siostry Jezusa Miłosiernego.

– Tam zabawka to koło rowerowe albo puszka po rybach, z której robi się samochodzik. Bywa, że jedyne ubrania dzieci dostają w przedszkolu, bo to, co zostało po starszym rodzeństwie, nie nadaje się już do noszenia. W ubiegłym roku furorę zrobiły… plastikowe klapki, które tutaj kupiliśmy za grosze – opowiada duszpasterz. Parafian od św. Jadwigi do pomocy maluchom z Afryki nie trzeba przekonywać. Jeszcze mają w uszach opowieść s. Gianny Smarżewskiej, która w ubiegłym roku relacjonowała im warunki życia w kraju zaliczanym do najbiedniejszych na świecie. Odzew z rodzinnego miasta zakonnicy był natychmiastowy. – To, co opowiadała s. Gianna, bardzo poruszyło parafian. Słuchali tego ze łzami w oczach. Bez problemu zapełnili 5 dwudziestokilogramowych paczek, zebrali pieniądze na ich wysyłkę. Dla nas to, w jakich warunkach żyją tam ludzie, jest szokujące. Na dzienne utrzymanie dziecka w Afryce wystarczy… złotówka – mówi ks. Kaczor.

Lekcja wdzięczności

Sierra Leone to niewielki kraj w Afryce Zachodniej. – W 1991 r. wybuchła tutaj wojna domowa, która trwała 11 lat. Zrujnowała kraj doszczętnie, czego skutki są do dzisiaj widoczne. W 2014 r. epidemia wirusa ebola pochłonęła ponad 3 tys. ofiar. W przeważającej części kraju ludzie żyją bez prądu i bieżącej wody – tłumaczą w krótkich filmikach, zamieszczanych na swojej stronie internetowej, zakonnice z afrykańskiej misji. Siostry Jezusa Miłosiernego w Sierra Leone w Kambii pracują od 2016 roku. Posługę skierowały do dzieci, dziewcząt i kobiet; prowadzą dla nich grupy duszpasterskie w parafii, a dla najmłodszych – przedszkole św. s. Faustyny.

Mają pod opieką prawie 80 dzieci w wieku od 3 do 6 lat. Zapewniają im opiekę, uczą i bawią się z nimi, a także dożywiają, bo dla wielu ich podopiecznych przedszkolna porcja to jedyny posiłek w ciągu dnia. Płynąca z Białogardu 100-kilogramowa pomoc nie rozwiąże wszystkich problemów, ale dostarczy wielkiej radości obdarowanym, o czym parafianie dowiadują się z relacji s. Gianny. Wysyłane do Afryki paczki mają też wymiar miejscowy. – Taka zbiórka rodzi wrażliwość na ludzką biedę, która otwiera oczy. Kiedy człowiek uświadomi sobie jej rozmiary, bardziej docenia to, co ma. I mniej narzeka, dziękując Bogu za wszystko – dodaje ks. Kaczor.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama