Nowy numer 48/2020 Archiwum

Choć na kilka dni

Wygodne buty, niewielki plecak. W nim butelka na wodę, peleryna od deszczu, kilka drobiazgów. Obowiązkowa muszla. To właściwie wszystko, co potrzebne, by zostać pielgrzymem jakubowym.

Spotykamy się jeszcze przed Sławnem, choć kilka godzin wcześniej, niż planowaliśmy. Piątka pielgrzymów ma dobre tempo. – Świetnie się idzie! Pan Bóg błogosławi pogodą, święci patronowie pomagają! – relacjonują przebyte już kilometry, gdy odnajduję ich odpoczywających na ławce, tuż obok słupa opatrzonego charakterystyczną żółtą muszlą.

Pielgrzymowanie rodzinne

Dla Eli Rosiak to trzeci dzień w drodze łączącej trzy święte góry Pomorza. Jeden z piękniejszych odcinków Pomorskiej Drogi Świętego Jakuba. – Marzy mi się rozpropagowanie rodzinnego pielgrzymowania jakubowego, choćby na krótkich odcinkach, nawet jednodniowych, wyjścia na kilka kilometrów. Pomorska Droga jest naprawdę piękna i może być równie owocna – zdradza intencję, z którą pielgrzymuje. W głowie ma już kilka pomysłów. Niektóre przywiozła z Brzeska, z Parlamentu Jakubowego, na który zjeżdżają się caminowicze i osoby dbające o pielgrzymkowy szlak z całej Polski.

– Są miejsca, gdzie szlaki jakubowe tętnią życiem, gdzie organizuje się spotkania i dzieli doświadczeniami z drogi. U nas niestety często jest tak, że sami mieszkańcy nie dostrzegają muszelek, którymi oznaczony jest szlak wiodący przez ich miejscowości – wzdycha mieszkanka podbiesowickiej Kawki, która od 7 lat przemierza drogi i dróżki opatrzone żółtą muszlą.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama