Nowy numer 5/2023 Archiwum

Karliński kościół w miniaturze

To nie tylko opowieść o historii miejskiego zabytku, ale również zaproszenie do zajrzenia na późnośredniowieczny plac budowy.

Można się tam zabrać za sprawą Krystiana Zalewskiego, kustosza Muzeum Ziemi Karlińskiej.  

- Zależało mi na narracji. Po co robić makietę, skoro mamy oryginał, który możemy po prostu na żywo obejrzeć? Dlatego chciałem stworzyć coś, co przybliży proces powstawania świątyni, opowie więcej zarówno o niej samej, czasie, w którym powstawała, jak i o ludziach, którzy ją wznieśli - tłumaczy twórca makiety kościoła św. Michała Archanioła w Karlinie.  

Wykonanie makiety poprzedziły gruntowe badania naukowe obiektu. Najpierw historyczno-architektoniczne murów w ramach pracy magisterskiej, potem dendrologiczne więźby dachowej w ramach stypendium naukowego. Pozwoliły one m.in. na potwierdzenie, że świątynia powstała na starszej budowli sakralnej, która ucierpiała w wyniku pożaru w 1409 r.

Makieta zabiera nas w podróż na późnośredniowieczny plac budowy, do czasów, gdy karliński kościół nabiera nowego kształtu. Malutkie rusztowania, rozrzucone cegły, wiecha na więźbie dachowej i majster doglądający roboty - wszystko składa się na tę opowieść.

Jesteśmy w Karlinie po 1510 r. Dopiero co biskup Martin von Carith i burmistrz Claus Rinkhold podpisali stosowną umowę, już prace budowlane ruszyły pełną parą.  

- W tej fazie do istniejącego już prezbiterium dostawiono korpus nawowy oraz wymurowano łuk tęczowy oddzielający nawę główną od prezbiterium. Po wybudowaniu murów obwodowych korpusu nawowego przystąpiono do osadzania więźby dachowej nad nawami. W tym samym czasie wymieniono więźbę dachową nad prezbiterium - opowiada Krystian Zalewski.

Makieta pozwala na dokładne przyjrzenie się temu, co zwykle dla obserwatora pozostaje niewidoczne - strukturze dachu.

- Nie możemy mieć stuprocentowej pewności, że właśnie tak wyglądała późnogotycka więźba dachowa, gdyż spłonęła w wielkim pożarze miasta z 1685 r. Widzimy tu dach taki, jaki mamy dzisiaj, czyli więźbę storczykową. Ale ta metoda, która stosowana była nawet do XVIII w., była niezmiernie popularna w średniowieczu, co pozwala nam przypuszczać, że zastosowane wówczas rozwiązania nie różniły się od tych późniejszych - tłumaczy karliński kustosz.

Teraz makieta będzie nie tylko cieszyć oczy odwiedzających muzeum, ale posłuży poszerzaniu wiedzy historycznej u najmłodszych karliniaków.

Na muzealnych lekcjach dzieci będą poznawać historię miejscowego kościoła, ale również zdobywać wiedzę o nieistniejących dzisiaj zawodach i technikach rzemieślniczych. Podążą za drewnem służącym do budowy, od leśnej wycinki, przez spławianie rzeką, do warsztatu majstra, gdzie będą składać z elementów więźbę dachową. Spróbują swoich sił także w przygotowywaniu cegieł.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy