• facebook
  • rss
  • Otwórzcie oczy serca!

    Justyna Liptak

    dodane 06.09.2013 21:14

    Był śpiew, modlitwa i uwielbienie. A na zakończenie wspólne odśpiewanie Apelu Jasnogórskiego.

    - Wieczory chwały są właśnie po to, żeby w człowieku budzić wiarę, prowadzić go do osobistej relacji z Jezusem. Wszystko, dlatego, żeby człowiek wyszedł z takiego schematu, że do Pana Boga nie można mówić inaczej, jak tylko definicjami i regułkami. Nie oznacza to oczywiście, że Eucharystia nie jest ważna, ale ludzie bardzo często pytają, czy mogą modlić się swoimi słowami, boją się obrazić Pana - mówił w czasie krótkiej katechezy ks. Rafał Jarosiewicz, dyrektor diecezjalnej Szkoły Nowej Ewangelizacji.

    Na początku spotkania był czas na przyzywanie obecności Ducha Świętego. Następnie ks. Rafał Jarosiewicz poprowadził krótką katechezę. - Było to zaproszenie ludzi do konkretnych wezwań, wytłumaczenie, na czym uwielbienie polega, jak w nie wejść i jak modlić się w taki sposób, by ta modlitwa otwierała nas a działanie Pana Boga - wyjaśnia ks. Jarosiewicz. Po katechezie, której głównym tematem było przełamanie schematów dotyczących modlitwy, przyszedł czas na uwielbienie Boga. Własnymi słowami, w trakcie modlitwy równoczesnej. Z rękami wzniesionymi do góry i śpiewem na ustach.

    - Bóg nie potrzebuje hymnów. Proponuje nam konkretne dary, ale zaprasza nas do tego, co wymaga od nas decyzji. Kiedy wchodzimy w uwielbienie otrzymujemy od Boga nowe rzeczy. Ludzie przychodzą na wieczór stłamszeni, załamani i podczas tej modlitwy nagle coś się zmienia, otwiera, trudno to opisać - mówił ks. Rafał.

    Pilski „Wieczór chwały” zakończyła wspólna modlitwa i krótkie świadectwa ludzi. - Jestem katoliczką i wiem, że chwała Boga zmienia życie - mówiła Ola Machlewska. Dla młodej nauczycielki jest to kolejny „Wieczór chwały”, w którym uczestniczy. Jednak doskonale pamięta swoje pierwsze zetknięcie z taką formą modlitwy.

    - Jak usłyszałam modlitwę równoczesną, to pomyślałam, że jestem w jakiejś sekcie i chciałam stamtąd jak najszybciej uciec. Gdyby nie znajomi, którzy byli obok mnie i o których wiem, że są normalni pewni wyszłabym z kościoła - wspomina z uśmiechem dziewczyna.

    Pani Ola nie chce faworyzować żadnej modlitwy, ani tej w trakcie „wieczoru chwały” ani tej, która towarzyszy nam w trakcie Eucharystii. - To nie jest tak, że któraś modlitwa daje kopa, a któraś nie. Bardzo ważna jest modlitwa wspólnotowa, bo ona jest prawdziwym motorem napędowym i daje moc - wyjaśnia Olai Machlewska.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Nie przegap

    Brak dostępnych wydarzeń.

    Pobieranie...
    przewiń w dół