Nowy numer 2/2021 Archiwum

Święci pierwszej pomocy. Zaprosiłam Ritę do swojego kościoła

Agnieszka Kowalska w parafialnej kancelarii spotyka się z ludzkim cierpieniem, problemami, sprawami zdawałoby się nie do rozwiązania. Każdemu wtedy podpowiada, żeby szepnąć słówko patronce spraw trudnych i beznadziejnych.

Świętych obcowanie to nie tylko pobożna formułka z pacierza, ale rzeczywistość serc otwartych na Boże działanie.

Poprosiliśmy kilka osób, żeby opowiedziały nam o tym, jak niebiescy przyjaciele towarzyszą, wspierają i modlą się razem z nami. 

Agnieszka Kowalska z Piły:

Na jednej z pielgrzymek, podczas podróży autokarem, obejrzałam film o św. Ricie. Zafascynowała mnie! Po powrocie przeczytałam wszystkie życiorysy, książki i świadectwa o św. Ricie z parafialnej biblioteki.

Zachwyciła mnie nie tylko cudami, które działy się za jej wstawiennictwem, ale zaufaniem Bogu, wiarą w wyroki Opatrzności, troską o zbawienie synów. Zjednywała ludzi, godziła się z rozmaitymi sprawami, bolesnymi i trudnymi i jeszcze za nie dziękowała Bogu. I chociaż to taka „stara” święta, bo żyjąca przed wiekami, cały czas jest aktualna. Współczesna kobieta może się bez trudu odnaleźć w jej drodze do świętości.

Skoro to święta od spraw trudnych, zaczęłam prosić ją o pomoc. Najpierw nowenną. Potem znalazłam modlitwę, która stała się moją codzienną. A skoro modlę się: „Uproś mi u Boga to, o co proszę, a postaram się, aby wszyscy poznali dobroć twego serca i wielką potęgę twego wstawiennictwa”, to mówię o niej innym, zapraszam do przyjaźni. I bardzo mi jej brakowało w moim kościele.

Jest u nas wielu świętych w swoich relikwiach, ale św. Rity akurat nie. Dlatego wierciłam dziurę w brzuchu księżom tak długo, aż w końcu się udało! Moje marzenie spełniło się stukrotnie! Pojechałam po nią osobiście do Casii. I to w tym, trudnym roku! Byłam przeszczęśliwa. Tym bardziej, że pandemia sprawiła iż kościół był niemal zupełnie pusty! Miałam więc dużo czasu na modlitwie przy grobie świętej, bez oczekującej kolejki, bez tłumów. Przeżycie było cudowne.

Jechałam oczywiście z konkretną sprawą do załatwienia. Bardzo przyziemną, ale dla mnie ważną. Przez kilka miesięcy próbowałam bezskutecznie sprzedać samochód, żeby spłacić długi. Wszystko sprzysięgło się przeciwko i już się niemal pogodziłam, że nic z tego nie wyjdzie. Zanim zdążyłam wrócić do domu, św. Rita „załatwiła” sprawę. A dowiedziałam się o tym 22., czyli w dniu, kiedy wspomina się świętą.

Wiele razy pomogła mi w mniejszych i poważniejszych sprawach. Pracuję w parafialnej kancelarii i często spotykam się z ludzkim cierpieniem, problemami, sprawami zdawałoby się nie do rozwiązania. Każdemu wtedy podpowiadam, żeby szepnąć słówko św. Ricie – w końcu patronce spraw trudnych i beznadziejnych.

Pandemia pokrzyżowała nam plany uroczystego wprowadzenia do kościoła, ale miałam tę łaskę, że gościłam ją przez kilka dni w swoim domu. To było niesamowite zaczynać razem z nią dzień. Chciałbym, żeby jak najszybciej mogła zamieszkać w naszym kościele i wypraszać cuda. Jestem pewna, że nikogo nie zostawi bez pomocy.

Wysłuchała Karolina Pawłowska

Przeczytaj także:

Egzaminy, budowa i święci franciszkanie

Podpowiada mi, co robić w życiu

Towarzyszą mi święci salezjanie

Św. Urszula czuwająca i św. Jacek na zakrętach

To, co głupie w oczach świata 

Wystarczyło poprosić

Patrzeć jasnym wzrokiem miłości

Wymagająca przyjaciółka Edyta Stein

Nie pozwala mi się zgubić

Oni mnie inspirują!

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama